Sosnowe kulki mocy

Na myśl o czekoladzie u większości dzieci pojawia się błysk w oku i uśmiech na twarzy, a małe rączki od razu zaczynają przebierać paluszkami chcąc trzymać już czekoladkę w swoich paluszkach… To dla mnie wskazówka, że czekolada będzie dobrym nośnikiem do tworzenia pysznych (dzięki czekoladzie) i zdrowych (dzięki dodatkom) przekąsek dla dzieci. Zdrowe, ziołowe i w dodatku zielone jedzenie nie jest koniecznie pyszne w smaku dla dzieci, które już poznały smak gotowych, sklepowych słodyczy. Smak czekolady to zdrowie nieco przykrywa J Akurat w sosnowych kulkach mocy nie ma aż takiej potrzeby ukrywać smaku sosny, ale patent jest wykorzystywany przeze mnie podobnie jak miód, sok malinowy czy inny słodzik, który polepsza walory smakowe serwowanych herbatek, ziół czy lekarstw.

Sosnowe kulki mocy składniki

kwiatostany z pyłkiem sosny

Kwiatostany męskie sosny to w tym smakołyku chyba najzdrowszy składnik …, no może jeszcze  migdały pasują do tej listy…, czekolada w sumie trochę też 🙂

Za dr Różańskim napiszę właściwości męskich kwiatonów: „wykrztuśne, odkażające drogi oddechowe, antybakteryjne, odżywcze, wzmacniające, hipocholesterolemiczne (obniżające poziom cholesterolu we krwi), przeciwzapalne, moczopędne, rozgrzewające, przyspieszające wentylację płuc, pobudzające krążenie krwi (szczególnie ważne przy przeziębieniu)”

Leczenia przeziębień sosnowymi kulkami mocy nie będę tu polecać, ale zdecydowanie widzę wartość w dodaniu ich do własnej diety i diety dzieci. I oto mój sposób.

-Kwiatostany męskie sosny – ilość zależy od tego jak bardzo chcecie, żeby były wyczuwalne w kulce mocy

Można użyć ich w całości (po oczyszczeniu z łusek), ale wg mnie lepiej jest napracować się więcej i oderwać te kuleczki pełne pyłku, a pręcik je utrzymujący wyrzucić. Dzięki temu zabiegowi przygotowywane kulki mocy nie będą miały lekko gorzkiego, żywicznego posmaku.

jak wygląda pyłek sosny

– Gorzka czekolada – u mnie ok pół tabliczki na garść zebranych kwiatostanów

-Słodka śmietanka lub po prostu trochę mleka dla rozrzedzenia masy czekoladowej

-Migdały lekko rozdrobnione w blenderze – garść albo więcej tj. tyle ile będzie potrzeba do uzyskania klejącej się, zbitej masy czekoladowej, gotowej do formowania kulek

-Uprażone płatki migdałów, później rozdrobnione – do otoczenia kulek czekoladowych

Sosnowe kulki mocy – wykonanie

Czekoladę razem z łyżką śmietanki/ mleka rozpuścić w garnku na małym ogniu.

Do płynnej masy dodać sosnowe kulki mocy czyli woreczki z pyłkiem (lub pocięte kwiatostany) oraz rozdrobnione migdały.

Całość wymieszać i doprowadzić do lepkiej konsystencji, tj. takiej by można było z niej uformować małe kuleczki.

Kulki proponuję lepić zmoczonymi wodą palcami, inaczej smakołyk zamiast w kulkach, to zostanie na naszych palcach 🙂

Kulki obtoczyć w uprażonych płatkach migdałowych, wstawić do lodówki do zastygnięcia. Gotowe!

Zupa pokrzywowa dla dzieci

Jak sprawić by dzieci, bez wybrzydzania 🙂 , jadły zdrowo? Wiem, że nie jest to proste zadanie dla rodzica zwłaszcza, gdy dziecko posmakuje przetworzonych, doprawionych i przesłodzonych smakołyków sklepowych. A dodatkowo uświadomienie małemu smakoszowi, że właśnie na jego talerz wjeżdża zupa pokrzywowa. Nie sądzę by taka informacja wzbudziła zapał do jedzenia.

Co? Pokrzywa? Bleee….

Skąd ja to znam 🙂

Ale mam na to sposób! Wszelkie zdrowotności wprowadzam niepostrzeżenie jako dodatek, z prawie niewyczuwalnym posmakiem. Trochę to przemycone, ale jak to mówią niektórzy – cel uświęca środki.

Dziś zatem na stół ląduje zupa z pokrzywą. Osobiście pokrzywę bardzo lubię i stosuję, bo wiem że ma wiele supermocy działających na nasz organizm. Dlatego zależy mi również, by dzieci ją polubiły.

Właściwości lecznicze pokrzywy dla dzieci

Przez wieki pokrzywa doczekała się wielu ciekawych zastosowań, ale dziś będzie leczniczo i kulinarnie.

Pod kątem zastosowania pokrzywy u dzieci zalecana jest jako środek witaminowy, remineralizujący, przeciwanemiczny i podnoszący odporność, ale również jako środek „czyszczący krew” stosowany w leczeniu trądziku młodzieńczego oraz łojotoku.  To oczywiście jedynie wycinek jej zastosowań, ale uznałam, że w przypadku dzieci są najbardziej uniwersalne.

Pokrzywa posiada w swoim składzie witaminę C, która sprzyja wchłanianiu żelaza, zatem stanowi bardzo dobre, przyswajalne jego źródło. Ponadto w pokrzywie znajdziemy witaminy A, z grupy B, K oraz wapń, potas, magnez, fosfor, krzemionkę, garbniki i wiele, wiele innych składników odżywczych.

Więcej na temat zastosowania pokrzywy i innych ziół w leczeniu dzieci znajdziecie w książce, z której pochodzi część powyższych informacji tj. „Rośliny lecznicze stosowane u dzieci” W.Olechnowicz-Stępień, E.Lamer-Zarawska.

A zatem przejdźmy do zdrowej, pełnej witamin i minerałów zupy z pokrzywy.

Jak zrobić zupę pokrzywową?

Co będziemy potrzebować do przygotowania zupy pokrzywowej?

  • Świeże liście pokrzywy
  • Rosół (bez pływających warzyw)
  • Ugotowane ziemniaki
  • Ugotowane na twardo jajka
  • Świeża rzodkiewka
  • Stokrotki

Najwięcej właściwości odżywczych ma młoda, wiosenna pokrzywa (cała naziemna część z łodyżką). W późniejszym okresie możemy również wykorzystać górne listki pokrzywy, które odbiją po ścięciu. Uogólniając to pokrzywę możecie zbierać do momentu jej zakwitnięcia.

Na pewno przekonaliście się już nie raz, że pokrzywa parzy, zatem zbierajcie ją z rozwagą w gumowych rękawiczkach bądź bez nich, aplikując sobie gratis poprawę krążenia, rozgrzanie dłoni i inne tego typu przyjemności pojawiające się po pokłuciu jej małymi włoskami. Aby przy krojeniu nie pokłuła nas już więcej należy ją krótko sparzyć.

Ilość pokrzywy użyta do przyrządzenia w zupie zależy właśnie od przyzwyczajenia rodziny do nowych smaków, a przede wszystkim otwartości na to, że coś zielone będzie pływało w zupie. Proponuję na początek na 1 porcję rosołu 1/3 szklanki pokrojonej pokrzywy. Zagotowujemy pokrzywę w rosole, później blendujemy, tak aby zredukować ryzyko trafienia się włochatego listka na języku naszych małych smakoszy.

Dodajemy pokrojone ziemniaki, jajko, rzodkiewki (fajnie chrupią i dodają koloru do zielonkawego bulionu, który powstał) no i na koniec stokrotka do dekoracji (też jest do zjedzenia). I gotowe! Mniam 🙂

A zatem ruszajcie na poszukiwanie pokrzywy i do dzieła!

Mniszek mu na imię

Chwasty mają moc. To już wiecie z moich wcześniejszych wpisów. Dziś udowodnię to po raz kolejny na przykładzie mniszka lekarskiego. Pokażę Wam mniszka i jego tajemnice.

mlecz

Mniszek lekarski – cóż za dziwna nazwa?

Nazwy roślin często odnoszą się do cech dla nich charakterystycznych, właściwości i różnych skojarzeń.  Nie inaczej jest w przypadku mniszka. Łacińska nazwa to Taraxacum officinale czyli roślina lecznicza o gorzkim smaku , a polska nazwa – mniszek lekarski – nawiązuje do mnichów. Pozostałość po przekwitniętym kwiatostanie mniszka, z którego wiatr porwał nasiona wywołuje skojarzenie z prawie łysą głową mnicha otoczoną nielicznymi włosami. natomiast drugi człon jego nazwy – lekarski – odwołuje się do jego właściwości leczniczych, co jednocześnie współgra z działalnością mnichów słynących niegdyś z umiejętności tworzenia rozmaitych mikstur leczniczych.

Wszechobecny chwast  za jakiego teraz jest uważany mniszek, doczekał się różnorodnego regionalnego nazewnictwa. Nie mogę się powstrzymać przed ich przytoczeniem (źródło Rośliny lecznicze Atlas wyd. Arkady) i interpretacją, a zobaczycie jakie ciekawe skojarzenia wywołuje ta roślina i co o niej od razu można się dowiedzieć. I tak:

  • mlecz, mleczaj, mlecznica, mleczowoły, mlicz  – nazwa nawiązuje do białego jak mleko soku wyciekającego po zerwaniu liści, kwiatostanu czy świeżego korzenia
  • mlecz króliczy, mlecz zajęczy, mlecz świni, mlecz świńska, świni mnych – skojarzenia jak wyżej plus wskazówka, że króliki, zające i świnie lubią go podjadać. Napomknę przy okazji, że liście mniszka są również cenionym pożywieniem wśród kur, kaczek gęsi, przepiórek, bażantów i wielu gąsienic motyli, w ludowym nazewnictwie nie znalazlo to jednak odzwierciedlenia.
  • dmuchacz, dmuchacz pospolity, dmuchawiec, podmuch – odnośnik do puszystej kuli utworzonej przez owoce gotowe do rozsiania przez wiatr
  • podróżnik, podróżnik mieczowaty – czyżby nawiązanie do sprytnego sposobu przemieszczenia się nasion doczepionych do puchu zwiększającego powierzchnię lotną umożliwiającą dalekie podróże?
  • lwi ząb, wilczy ząb – odnośnik do wyglądu liści mniszka, które przypominają ostre zęby tych zwierząt; stąd wywodzi się niemiecka nazwa Löwenzahn oraz angielska dandelion. Choć ta ostatnia ma zawiłą etymologię, bowiem jest to angielska wersja francuskiego dent de lion. Co ciekawe w języku francuskim mniszek wcale nie nazywa się dent de lion tylko pissenlit, co oznacza w wolnym tłumaczeniu sikanie do łóżka. I od razu wiem, że mniszek słynie również z właściwości moczopędnych 🙂
  • mnich, mnisza główka, mniszek, plesz, pleszyki, popia główka – skojarzenie analogicznie do mniszka
  • I jeszcze kilka innych nazw do których skojarzenia są mniej oczywiste: gołębi groch, bole oczy, brodawnik, kaczyniec, kniat, kuba-baba, maślak pospolity, męska stałość, padawa, pąpawa, świńki pysk, świński ryj, wole oczy, woli ślip, zmucha czy żabi kwiat

Wygląd mniszka lekarskiego – przyjrzyjmy mu się z bliska

rycina botaniczna mniszek

Postrzępione liście widoczne na pierwszy rzut oka, tworzą rozłożystą dużą rozetę. Przykrywają swymi liśćmi ziemię uniemożliwiając innym roślinom kiełkowanie, a jednocześnie zwiększając sobie przestrzeń na wyłączność do akumulacji związków z gleby. Kształt liści to zdecydowanie zęby lwa, wilka lub innego drapieżcy. Urwijcie kawałek, a przekonacie się, że wydziela biały mleczny sok. Niegdyś sok ten był stosowany na skórę w celu usunięcia kurzajek i brodawek.

Kwiat mniszka, to w rzeczywistości od kilkudziesięciu – do kilkuset pojedynczych kwiatów skupionych w koszyczku kwiatowym. Z zapylonych przez owady kwiatów powstają owoce – to mini nasionka, do których doczepiony jest mechanizm lotny w postaci puszku. Całość tworzy puchatą kulę, powszechnie nazywaną dmuchawcem. Wraz z podmuchem wiatru nasiona wyposażone w puszek mają większe możliwości przemieszczenia się na dalsze odległości. Mechanizm taki sprzyja zajmowaniu nowych odległych terenów oraz wszelkich mało dostępnych szczelin i zakamarków. Zapewne to również dzięki temu mniszek stał się wszędobylski do tego stopnia, że stał się uciążliwy dla ogrodników i traktowany jest dziś jak niepotrzebne zielsko, chwast.

mniszek by Jo MiGo

Skoro roślina ta jest tak pospolita to łatwa będzie do odnalezienia i obserwacji. Przyjrzyjcie mu się z bliska i poobserwujcie czy prawdą jest, że kwiaty mniszka otwierają się do słońca przez 2-4 dni czekając na zapylaczy, a jak tylko to nastąpi zamykają bezpowrotnie swój koszyk pełen kwiatów, by po kilku dniach pokazać się zupełnie w innej odsłonie – w postaci puchowej kuli.

Gdy spojrzymy co kryje się pod ziemią, ujrzymy dłuuugi korzeń palowy (może sięgać nawet 100cm długości). Próby wykopania korzenia mniszka w całości niejednemu ogrodnikowi przysporzyło wielu problemów. Korzeń przy powierzchni gruby, im głębiej staje się coraz cieńszy i bardziej wątły. Chcąc wyciągnąć całość nie można ograniczyć się do zwykłego pociągnięcia i już, trzeba wykopać ładny dołek by bohatera tego wpisu pozyskać w całości. Pozostawienie choć kawałka korzenia w ziemi zaowocuje ponownym pojawieniem się mniszka w tym samym miejscu.

I na co nam ten mniszek?

Po pierwsze miód mniszkowy (mój ulubiony). Jeden z pierwszych w sezonie, bowiem mniszek lekarski jako jeden z pierwszych startuje kwitnieniem wczesną wiosną dając pożywienie naszym przyjaciółkom pszczołom.

Mniszek lekarski od dawna był powszechnie stosowanym surowcem zielarskim. Znany głownie z działania wspomagającego procesy trawienne, pobudzającego przemianę materii i czynności wątroby. Lista zastosowań jest długa, wymienię tu jeszcze kilka, które mogą mieć zastowanie u dzieci (źródło: Rośliny lecznicze stosowane u dzieci W.Olechnowicz-Stępień, E.Lamer Zarawska): działanie odtruwające organizm, środek witaminowy, remineralizujący, wspomagający w diecie przeciwcukrzycowej. Oczywiście efekty stosowania mniszka odczujemy dopiero po długim jego stosowaniu, jak to ma miejsce w przypadku wszystkich ziół. Nie zmienia to jednak faktu, że mniszek jest wartościowym surowcem, który zdecydowanie warto dołączyć do wiosennej diety.

Po drugie mniszkowa kawa – tak, kawa z mniszka, a konkretnie to z jego korzenia (do kupienia w zielarni). Wysuszony, uprażony korzeń mniszka, a następnie zagotowany i gotowany przez ok 10 min z domieszką kakao świetnie zastąpi kawę (smak bardziej wytrawnej kawy zbożowej niż arabiki). Dopasowując odpowiednio do gustów dzieci proporcje mniszka i kakao (sam korzeń będzie gorzki, ale to też kwestia przyzwyczajenia) możemy śmiało podawać ten napój dzieciom na śniadanie. Z mlekiem, miodem i przyprawami korzennymi  (do wyboru cynamon, kardamon, imbir, goździki) oraz mini piankami marshmallow stworzymy pyszny, atrakcyjny dla dzieci napój.

Inną opcją dla mniszkowego napoju dla dzieci może być mniszkowe mleko, które przygotujemy w następujący sposób: uprażone korzenie mniszka lekarskiego gotujemy przez ok 10 min w mleku z dodatkiem rodzynek.

Po trzecie liście. Jedne z pierwszych na wiosennym stole. Można je wcinać aż do pierwszego kwitnienia, im mniejsze tym lepsze. Są z natury gorzkawe, dlatego ważne by zbierać jak najmłodsze listki. Najlepiej wkomponować je w sałatkę z różnymi innymi dodatkami. Warto je jeść, gdyż poprawiają trawienie i ułatwiają wchłanianie substancji odżywczych z jedzenia, a poza tym zawierają całą tabelę mikroelementów potrzebnych po zimie (m.in. witamina C, B, K, potas, magnez, żelazo, miedź, cynk i selen). Pamiętajcie jednak, że mniszek akumuluje ołów i inne toksyczne związki toteż dobierajcie rozważnie miejsce jego zbioru.

Po czwarte kwiaty wypełnione nektarem i pyłkiem. Żółty pyłek, to żółty barwnik – spróbujcie użyć kwiatów jak pędzelków do pokolorowania kartki. Kwiaty nabite na długie wykałaczki mogą również zostać po prostu pędzlami do odwzorowywania natury. Umocz je w farbie i artysto twórz!

Z kwiatów mogą powstać smakowite syropy albo galaretki, przepisy zawierają jednak duże ilości cukru, dlatego je tutaj pominę. Niegdyś stosowane były powszechnie u dzieci na przeziębienie, kaszel i ogólne wzmocnienie. Przy tej okazji nadmienię, że mniszek lekarski zaliczany jest do rodziny astowate, podobnie jak rumianek, toteż w niektórych przypadkach może uczulić.

Aktywności z mniszkiem w roli głównej

O mniszkowych aktywnościach już pisałam tu. Dziś dodam kilka nowych pomysłów.

Malujemy

Rozwinięte kwiaty mniszka sprawdzą się w roli pędzelków podczas plenerowego malowania przyrody. Zabieramy ze sobą kartkę papieru farby i mniszkowym pędzelkiem malujemy co w duszy nam zagra.

Barwimy

Mleczko z urwanych liści to brązowy barwnik naturalnych tatuaży. Spróbujcie namalować nim jakiś wzorek na skórze, zbrązowieje po chwili i przez jakiś czas będzie się na skórze utrzymywał. Pilnujcie jednak dzieci, by nie włożyły rączek z tym sokiem do oczu, ponieważ może podrażnić.

Dla bardziej wytrwałych poszukiwaczy kolorów podsuwam pomysł na barwienie tkanin przy użyciu różnorodnych roślin. Po przepis jak to zrobić oraz oczekiwane efekty odsyłam do strony Dzikie barwy.

Tworzymy

mniszek na płótnie

Liście mniszka lekarskiego to gotowy szablon do tworzenia dzieł sztuki na płótnie lub kartce papieru. Jak to zrobić?

Potrzebna będzie kartka papieru, ale lepiej bawełniane cienkie płótno. Liście i kwiaty układamy na płótnie w pożądany wzór. Będziemy uderzeniami młotka starać się przenieść wzór na nasz materiał. Najlepiej jest złożyć naszą tkaninę na pół, gdyż soczyste o tej porze roku liście odbiją się nam dwustronnie. Tłuczemy z wyczuciem, zdejmujemy nasze roślinne szablony i podziwiamy efekt.

Kolorowanka

Poniżej zostawiam Wam do pobrania kolorowankę dla najmłodszych z mniszkiem w roli głównej.

Kolorowanka do pobrania

Dobrej zabawy!

Info o innych roślinach, które mają moc znajdziecie w zakładce O roślinach.

Czerwone bombki na cisowym iglaku

cis

Kolorowe bombki na zielonej choince to nieodłączny element  dekoracji domów podczas Świąt Bożego Narodzenia. Zestawienie koloru czerwonego z kolorem zielonym często kojarzy się z okresem świątecznym i tematycznymi dekoracjami. Nic zatem dziwnego w skojarzeniu obsypanego czerwonymi nibyjagodami cisa jako idealnego materiału na świąteczną dekorację, naturalną choinkę z gotowymi bombkami, taki gotowiec prosto z lasu. Brzmi dobrze…. ale….

  • Czerwone kuleczki to osnówka skrywająca w swoim wnętrzu nasiono. Dla ludzi nasiono to jest silnie trujące (małe dzieci proponuję trzymać z daleka), a dla ptaków i wielu ssaków wręcz przeciwnie stanowiąc ważny element diety jesienno- zimowej.
  • Prawdę mówiąc cały cis jest trujący (z wyjątkiem wspomnianej osnówki), ponieważ zawiera toksyczne związki z grupy alkaloidów powodujące zaburzenia pracy serca, układu trawiennego i oddechowego. Z jednej strony mówi się, że skutki jego spożycia mogą być dla człowieka śmiertelne, ale z drugiej strony warto wiedzieć, że moc owych związków chemicznych farmacja potrafiła przekształcić w lek stosowany w terapiach nowotworowych. Z resztą w zielarstwie często mówi się, że tak naprawdę każda roślina może okazać się trująca w złej dawce.

Podsumowując nasiona, igły, gałązki, pień i korzenie są w cisie trujące, a jedynie nieszkodliwa dla ludzi jest czerwona osnówka. I tu pojawia się pytanie: Dlaczego tak jest? Co się za tym kryje?

Lubię szukać przyczyny w tym co obserwuję na łonie natury, bo okazuje się, że wszystko ma jakiś sens – kolory, zapachy, kształty i wiele jeszcze innych elementów, na które zazwyczaj nie zwracamy uwagi.

W przypadku cisa czerwona mięsista osnówka jest zachętą dla zwierząt do uczty. Wraz z konsumpcją nibyjagody zwierzęta połykają ukryte w niej nasiono. Nie jest ono trawione przez zwierzęta i w nienaruszonej postaci wydalane w jakimś zakamarku lasu. Tak oto cis zafundował sobie transport potomstwa w nowe tereny. Przy sprzyjających warunkach z nasiona wyrośnie nowy cis, który powtórzy podobny manewr.

A w kwestii toksyczności innych części tej rośliny, to w przyrodzie często jest ona wykorzystywana jako broń przed szkodnikami. Może tu tkwi tajemnica  dużej odporności cisów na choroby i szkodniki. I pewnie dlatego są jednymi z najbardziej długowiecznych roślin żyjąc po kilka tysięcy lat.

Najstarszym cisem w Polsce jest Cis Henrykowski, którego wiek szacuje się na ponad 1200 lat. Po szybkiej kalkulacji wychodzi na to, że został posadzony jeszcze przed powstaniem państwa polskiego i nastaniem dynastii Piastów. Ale to nic, w Wielkiej Brytanii rosną cisy, których wiek szacowany jest na 2-4 tysięcy lat.

W odległych latach drewno cisu ze względu na twardość a jednocześnie giętkość było wykorzystywane do produkcji łuków i kusz. Zapotrzebowanie na jego drewno było tak duże, że w XV wieku król Władysław Jagiełło ustanowił jego ochronę, by całkowicie nie przestał istnieć. Pobudki ekologiczne raczej nie wchodziły tu w grę lecz ważniejsze było zabezpieczenie surowca dla wojska. I tak cis stał się pierwszych chronioną rośliną w Polsce.

Odkryłam przed Wami tajemnice cisu i wiecie już, że nie zastąpi nam choinki udekorowanej bombkami. Jako alternatywę proponuję tradycyjną podłaźniczkę, o której pisałam tu.

Ciekawostki i supermoce dębu…

liscie dębu

Dąb różne ma oblicza i kryje wiele tajemnic… Starszemu pokoleniu jednoznacznie kojarzy się z polską ziemią, ale niestety dzieci na zajęciach często go nie rozpoznają. Czas to zmienić! Pokusiłam się o zebranie różnych gromadzonych przeze mnie informacji o dębach pod kątem wykorzystania ich do zainteresowania dzieci przyrodą. Zaczynamy…

Drzewo symboliczne, mityczne

Symbol długowieczności

Dąb pojawia się w mitologii greckiej, rzymskiej, u Celtów, Słowian i w wierze chrześcijańskiej. Wiązany był z boskością. Składano pod nim ofiary i otaczano wielką czcią. Rozłożysta korona dębu miała stanowić podporę nieboskłonu i być siedliskiem bóstw, a korzenie sięgać głębin piekła. Dąb był zatem symbolem wszechświata, długowieczności i nieśmiertelności.

Takie wyobrażenia o dębie zapewne mają związek z jego żywotnością, która dochodzi do tysiąca lat. W Polsce najstarszym znanym dębem ok 800 letnim był dąb Bolesław, powalony przez siły natury w 2016r.

dab wilanow
dąb w parku Pałacu w Wilanowie

W związku z omówioną symboliką i jego długowiecznością wiele dębów na terenie Polski zostało uznanych za pomniki przyrody. Jest ich aż 11 tysięcy w grupie 30 tysięcy pomników przyrody .

I tu propozycja dla małych przyrodników: przy kolejnych wakacjach, wycieczkach poza miasto czy nawet spacerach w miejskich parkach sprawdźcie czy nie spotkacie jednego z chronionych tysięcy dębów. Weźcie aparat, miarkę, kartkę papieru i udokumentujcie co zobaczycie. Za parę lat jak nadarzy się kolejna okazja porównacie swoje spostrzeżenia.

Uroczysta odznaka

Starożytni Rzymianie i Grecy wierzyli, że dąb jest siedzibą Jowisza i Zeusa. Dodatkowo Rzymianie odznaczali swoich wybitnych obywateli za zasługi wieńcem z liści dębowych (corona civica).

winiec na pluszowym misku
corona civica dla obywatela misia

Na zdjęciu moja wersja corona civica dla obywatela misia, za jego wielkie zasługi w utulaniu domowników. Zróbcie swój – może być wieńcem za zasługi lub po prostu dekoracją w świąteczny czas. Potrzebny jest drucik oraz duuużo dębowych liści.

Symbol męstwa

Od wieków dąb symbolizował męstwo, siłę i mężczyznę. Świadczą o tym powiedzenia typu „chłop jak dąb” czy „wielki jak dąb, a głupi jak głąb”. Znacie jeszcze jakieś? Możecie utworzyć swoje rymowanki.

Nazewnictwo

Od dębu wywodzi się dawna nazwa kwietnia – dębień. Związane jest to z okresem kwitnienia dębów, który przypada na wiosenne dni kwietnia.

Jest imię męskie Dąb i żeńskie Dąbrowa=Dobrawa, ale i wiele nazw miast i miejscowości wywodzi się od dębów np. Dębki, Dąbrówka.

I tu kolejny pomysł na zabawę: Otwórzcie książkowy atlas Polski i policzcie wszystkie miejscowości kojarzące się z dębem.

miejscowosci zwiazane z debem

Pieniądze

Motyw żołędzi i liści dębu pojawia się w wielu herbach miast i na monetach. W moich zbiorach znalazłam liście dębu na marce niemieckiej,  na groszach z okresu międzywojnia, na francuskim franku z okresu powojennego, na obecnych w obiegu eurocentach  i polskich groszach. Przyjrzyjcie się im. Ile jest liści na każdym z nich? Jak wyglądają? Od razu podpowiem, że na groszach liści dębu jest  tyle ile groszy dana moneta  jest warta. A dodatkowa ciekawostka jest taka, że liście te przedstawiają liście dębu czerwonego, który nie jest naturalnie występującym dębem na terenie Polski. Dlaczego taki okaz reprezentuje polski pieniądz – nie wiadomo.

lisc debu na monetach
liście dębu na monetach

Charakterystyka dębu

Rodzime dęby – szypułkowy i bezszypułkowy są drugimi po sośnie najczęściej występującymi drzewami w lasach państwowych. Nie są to jednak jedyne gatunki występujące obecnie w Polsce. Dąb czerwony, przywieziony z Ameryki Północnej, świetnie przystosował się do polskich warunków i obecnie uważany jest za drzewo inwazyjne zagrażające naszym rodzimym dębom. Kolor jego jesiennych liści bardzo spodobał się ogrodnikom dlatego licznie sadzili w prywatnych ogrodach i parkach. Liście dębu mnie również wpadły w oko i wykorzystałam je do przygotowania  świątecznych kartek.

Zastosowań liści w artystycznej twórczości dzieci znajdzie się jeszcze wiele. Do dzieła!

Dęby pierwszy raz zakwitają w wieku ok 40 lat albo później. Są wiatropylne. Dęby są jednopienne czyli kwiaty męskie i żeńskie znajdują się na tej samej roślinie. Męskie kwiaty to zwisające wiosną kotki, a żeńskie kwiaty zebrane są po kilka u nasady pędów. Dęby rosną wzwyż do ok 200 lat, później rozrastają się jedynie wszerz – czyli pień drzewa zwiększa swój obwód.

Dąb należy do najstarszych drzew i istnieje na ziemi już od  65 mln lat. Przez wieki botanicy opisali ponad 200 gatunków dębów z różnych stron świata.

Rodzime dęby zrzucają liście na zimę, ale są też takie, które nie pozbywają się liści. Rosną w Basenie Morza Śródziemnego i są to np. dąb ostrolistny oraz dąb korkowy. Ten ostatni jest ciekawym okazem do omówienia, bowiem pozyskuje się z niego korek wykorzystywany np. do tablic korkowych czy zatyczek do wina. Surowcem jest kora dębu. Po okorowaniu odrasta, co pozwala wielokrotnie pozyskiwać ją z jednego drzewa. Podobno zabieg ten nie wpływa na żywotność drzewa, bo zdejmuje się obumarłe cząstki kory, a środek drzewa nadal jest zabezpieczony żywą korą. Szczegółów na ten temat szukajcie w muzeum korka w Hiszpanii niedaleko Barcelony – Museo del Suro. Byłam i polecam.

muzeum korka w Hiszpanii
Museo del Suro. Hiszpania

Supermoce dębu – jaka jest rola dębu w przyrodzie

Dąb źródłem pożywienia

Pierwotnie dęby sadzono jako pasza dla świń. W średniowieczu wartość dąbrowy nie zależała od ilości drewna znajdującego się w lesie, ale od liczby świń, które był w stanie wyżywić dębowy las.

Owoce dębu – żołędzie stanowią ważny pokarm dla leśnej zwierzyny.  Żołędzie spadają z drzew jesienią i są idealnym pożywieniem przed zimową głodówką. I tu mała dygresja – ludowe powiedzenia mówią, że gdy dąb obrodzi to sroga zima nadchodzi. A jak było w tym roku? Sprawdzimy?

Smakoszami żołędzi są m.in. żubry, łosie, jelenie, dziki, sarny, wiewiórki, myszy, sójki, a także kaczki krzyżówki bardziej znane nam z parkowych okolic.

słonik żołedziowiec
słonik żołędziowiec

Z żołędziami silnie związany jest owad o wdzięcznej nazwie słonik żołędziowiec (na zdjęciu). Pisze tu o nim bo jego larwy rozwijają się wyłącznie we wnętrzu żołędzi i można go często w okolicach dębów spotkać.

Ale żołędzie nie służą tylko mieszkańcom lasu. Człowiek również korzysta z tego dobrodziejstwa, bowiem przez lata przygotowywano z niego mąkę. Stanowiła dodatek przy wypieku chleba lub innych wyrobów cukierniczych. Ja przetestowałam jeden przepis na ciasteczka z mąką żołędziową (podzielę się nim przy innej okazji), a ciasteczka wyszły zupełnie inne niż znane nam ciasteczka pszenne, bardziej korzenne i sycące.

ciasteczka zoledziowe

Dobra dusza dla powietrza

Drzewa żyją dzięki fotosyntezie. Słońce +chlorofil + dwutlenek węgla + woda pozwalają wytworzyć roślinie pożywienie. Ale dla nas istotniejsze jest to, że przy tej okazji wytwarzają tlen, niezbędny do naszego życia. W obecnej dobie zanieczyszczeń środowiskowych warte zauważenia jest również fakt, że drzewa pochłaniają gazy zanieczyszczające powietrze i dzięki temu przyczyniają się do jego oczyszczenia.

Drzewa są również świetnym klimatyzatorem. Rozłożysta korona dębu w szczególności posłuży jako przykład. W upalne dni jego cień nieco ochładza temperaturę wokół, a odparowywana woda z liści dodatkowo nawilża powietrze. Podczas silnych wiatrów ściana lasu czy nawet pojedyncze drzewa zatrzymują wiatry i osłabiają ich moc. Właściwość przydatna zwłaszcza podczas mroźnych zim podczas, których silny wiatr potęguje odczucie zimna przez zwierzęta i ludzi, a także przyczynić się do przemarznięcia roślinności.

Przyjaciel wszystkich

Całe drzewo zapewnia schronienie dla wielu zwierząt. W jednej z książek przyrodniczych przeczytałam, że badacze naliczyli 1500 gatunków roślin i zwierząt związanych z dębem. Ptaki wiją tu swoje gniazda, drążą dziuple, kryją się przed drapieżnikami. Gałęzie służą za ławeczkę do obserwowania otoczenia, miejsce spotkań. Obumarłe konary są siedliskiem grzybów, owadów, małych gryzoni. Dobrze obserwując drzewo możemy zauważyć kolejne ciekawe zjawiska.

Liście są miejscem wylęgarnia się larw z rodziny galasówkowatych. Pisze o nich tu bo galasy oprócz bycia pożywieniem dla larwy są również wykorzystywane do innych celów, o których za chwilę.

galas na lisciu debu

W pobliżu dębów rosną np. prawdziwki, podgrzybki, ale również można znaleźć trufle. O ciekawostkach dotyczących grzybów pisałam tu.

Dąb dla człowieka

Na początek o galasach, czyli naroślach na liściach, w których rozwija się larwa owada. Galasy wykorzystywano na kilka sposobów: po pierwsze do garbowania świeżych skór, aby się nie popsuły; w celach leczniczych, o których później oraz w celach piśmienniczych.

Z galasów dębowych produkowano niegdyś atrament. Pozyskana tanina (garbniki) z galasów wymieszana z siarczanem żelaza dawała czarnobrązowy kolorowy płyn. Znalazłam przepis, że w warunkach domowych wystarczy zmiażdżyć galasy na papkę dodać niewiele wody, opiłki żelaza lub zanurzyć gwoździa. Zagotować, ostudzić i atrament gotowy. Tak też uczyniłam i owszem woda zabarwiła się, ale bardziej na brązowo. Może za mało gwoździ, może skład nie ten? Spróbujcie sami dojść do idealnych proporcji. Faktem jest, że kolor atramentu pozostawiony na kartce papieru nie wyblakł przez długi czas.

Drewno dębu jest bardzo wytrzymałe, ciężkie, twarde i odporne na wilgoć. Dodatkowo dzięki taninom, o których już pisałam jest odporne na ataki owadów i grzybów. Dlatego też znalazło powszechne zastosowanie w przemyśle meblarskim i budownictwie. Wikingowie używali drewna dębowego do produkcji swoich długich okrętów, a od dawien dawna w beczkach z drewna dębowego przechowywane jest piwo i wino.

Drewno dębu szypułkowego zanurzone w wodzie przez kilkaset lat nie gnije, a wręcz zyskuje na wartości. W skutek reakcji  garbników zawartych w dębinie z solami żelaza drewno dębu ciemnieje.  Dodatkowo wzbogaca się o nowe substancje mineralne, które zwiększają jego wytrzymałość. Takie osuszone drewno nazywane jest polskim hebanem – czarnym dębem. Jest rzadkie i luksusowe i kosztuje krocie. Co ciekawe zatopione w rzekach i kopalniach stanowi własność Skarbu Państwa, a w Rosji posiadanie mebli z tego surowca było niegdyś karane śmiercią (nie dotyczyło to oczywiście samego cara).

A jak ocenić wiek drzewa? Na to pytanie każde dziecko zna prostą odpowiedź po słojach widocznych w ściętym drewnie. A jak to sprawdzić nie ścinając drzewa? I tu przychodzi nam z pomocą dr. Longin Majdecki, który opracował tabelę pozwalającą oszacować wiek drzewa mierząc jego obwód. Poniżej wycinek z obliczeniami dla dębu. Weźcie miarkę do parku i zabawcie się w zgadywanie wieku drzew, a później zweryfikujcie to pomiarem i danymi z tabelki. Dzieci to wciąga. Tabela L. Majdeckiego zawiera pomiary również dla innych gatunków drzew. I tu tworzymy kolejne dziecięce wyzwanie, bo ta sama grubość różnych gatunków drzew nie oznacza tego samego wieku…

wiek dębu średnica w cm obwód w cm
20 9 28
40 18 56
70 35 110
100 47 147
120 55 172

Najgrubszy dąb zewidencjonowany w Lasach Państwowych ma obwód 609cm. Ciekawe ile ma lat…

dzieci mierza obwod drzewa

Dębowa supermoc leczenia

W drodze ewolucji rośliny przystosowywały się do zmieniających się warunków życia. Zmieniały swój wygląd czy skład chemiczny, a wszystko po to by nie zostać zjedzonym, rozmnożyć się i przetrwać. W przypadku dębu przykładem mogą być garbniki, które mają chronić drzewo przed grzybami i innymi szkodnikami.

Człowiek w drodze ewolucji również poszukiwał sposobów na przetrwanie i próbował różnego pożywienia, zmieniał zachowania i wyciągał wnioski. Doszło do tego, że odkrył iż niektóre części dębu mają ciekawe właściwości mogące utrzymać go w lepszym zdrowiu. I tak po wielowiekowych próbach uznano młodą korę, liście i galasy za lecznicze. Wszystkie zawierają garbniki, które dziś wiemy to również z badań wykazują właściwości ściągające, antywirusowe i przeciwzapalne.

Surowce dębu tradycyjne stosowano w leczeniu ostrych biegunek oraz zewnętrznie przy zapalnych chorobach skóry. Nie znalazłam przeciwskazań do stosowania dębu u dzieci o ile dawka zostanie dostosowana do wieku. Trzeba jednak pamiętać, że zbyt duże spożycie dębiny może wyleczyć biegunkę tak, że zakończy się ona zaparciem 🙂

W warunkach surwiwalowej wędrówki zmiażdżone galasy mogą posłużyć jako okład na oparzenia redukując ból i obrzęk, a w przypadku otarć szybko zatrzymać krwawienie.

I jeszcze ciekawostki z ludowych zastosowań dębu jako leczniczego drzewa. Aby uchronić się od bólów pleców zalecano ocierać się plecami o pień dębu. W tym samym celu gałązki dębowe przyczepiano sobie za pas podczas żmudnych prac przy żniwach. Nie sprawdzałam, ale może warto?

I na koniec humorystycznie:

Wierszyki ćwiczące języki

„Ząb zupa zębowa, dąb zupa dębowa” Spróbujcie szybko wypowiedzieć to zdanie i nie wpadnijcie w pułapkę językową 🙂 Miłej zabawy!

PS. W zakładce O roślinach znajdziesz ciekawostki przyrodnicze, m.in. o innym charakterystycznym dla Polski drzewie – lipie. Miłej lektury!

Ciekawostki o lipie

W tym wpisie będzie o lipie – drzewie, które kojarzy się z miodem, polską wsią i miejskimi alejami. Niestety zdarza się, że szkolne dzieci nie potrafią rozpoznać tego charakterystycznego drzewa i nie wiedzą o nim nic. Nie wiem dokładnie jak przebiega edukacja przyrodnicza w szkole pod tym kątem, ale jeśli jest, to bardzo mało zostaje tym dzieciakom w głowach.

A zatem, za pomocą krótkich haseł przekażę tu co wiem, wyczytałam, usłyszałam…. Niech wiedza o roślinach i ciekawostki z nią związane idą w świat…

O kwiatach lipy

kwiaty lipy

  • Lipa zaczyna kwitnąć w czerwcu, w zależności od regionu i odmiany kwitnie aż do lipca, stąd pochodzi nazwa miesiąca lipiec – czas przypadający na pełnię kwitnienia lip
  • Kwiaty są białe, pachną bardzo intensywnie i słodko, są miododajne, liclemoniada z kwiatow lipyznie odwiedzane przez pszczoły, od których możemy pozyskać miód lipowy
  • Świeże kwiaty świetnie sprawdzają się jako składnik napojów (przepis na superprostą lemoniadę znajdziesz tu)
  • Wysuszone kwiaty to często składnik herbatek stosowanych w czasie przeziębień. Właściwości kwiatów lipy działają napotnie i kojąco na rozdrażniony układ nerwowy. Działanie mają łagodne i dlatego są świetne do stosowania u dzieci. Działają też łagodząco na skórę i mogą z powodzeniem być stosowane w kąpielach dziecięcych.
  • W Polsce występują 3 gatunki lip: szerokolistna, drobnolistna i srebrzysta; dwie pierwsze posiadają właściwości lecznicze. Liść lipy srebrzystej ma biało filcowany spód liścia i kwiatów z niej nie ma co zbierać bo napój nie będzie ani smaczny ani nie przysporzy się zdrowiu Właściwości lecznicze mają lipa szerokolistna i drobnolistna, różnią się między sobą porą kwitnienia i wielkością liści
  • Kwiaty lipy zawierają słodki nektar, który wabi pszczoły
  • Ten inny listek przy kwiatostanach to podsadka, taki spadochron ułatwiający rozsiewanie nasion które się zawiążą w miejscu kwiatów
  • Owocami lipy są orzeszki zawierające nasiono. Wyglądają jak pałeczki do mini bębenków.
  • Z orzeszków lipowych można wytłoczyć olej, próbowano również stworzyć czekoladowe przysmaki
  • Orzeszki można również marynować jak kapary
  • Orzeszki to ulubiony pokarm kowali bezskrzydłychkowal bezskrzydly

 

O liściach lipy

  • Liście przypominają kształtem serce
  • Młode liście są jasnozielone, w miarę upływu sezonu ciemnieją, a na jesieni przebarwiają się na żółto i opadają
  • Na spodzie liście mają charakterystyczny pęczek rudych włosków u zbiegu nerwów, u różnych gatunków lip owłosienie może się różnić
  • Jasnozielone, młode liście lipy mają smak delikatnej sałaty. Można je jeść wczesną wiosną lub pozyskiwać z narośli przy pniach drzew w późniejszym okresie.
  • Niegdyś, w czasach głodu wysuszone liście proszkowano i dodawano do mąki
  • Liście mogą również posłużyć jako zawijka do gołąbków lub innych potraw
  • Liść lipy świetnie się sprawdzi jako prowizoryczny opatrunek w terenie (szczegóły znajdziesz w tym wpisie)
  • Liście lipy znajdują się na chorwackich monetach, bowiem nasz grosz to w Chorwacji lipa. A nasza złotówka to u nich kuna. Mamy zatem ciekawy przykład wpływu przyrody na politykę monetarną:) A genezą były następujące fakty: niegdyś w Chorwacji skóry kun były środkiem płatniczym, a lipy są silnie zakorzenione w chorwackim folklorze.
  • I jeszcze na koniec inspiracja jak można ich użyć do pakowania skarbów.

 

O drzewie lipowym

  • To długowieczne drzewo, żyją nawet 500 lat
  • Najstarsza lipa w Polsce, wiek szacowano na ok 600lat, znajdowała się w Cielętnikach w woj. Śląskim, niestety pokonana została przez wichurę w 2017r.
  • Osiągają wysokość 30 metrów, to tyle ile 10 piętrowy blok
  • Młoda kora jest gładka i szarobrązowa, z wiekiem pęka; z niższych części pnia puszczają młode odrosty
  • Z kory lipy pozyskuje się łyko, z którego wyplatano kosze, kapcie i kapelusze
  • Świeżo odarte łyko łagodzi ból po oparzeniu
  • Drewno lipowe jest bardzo miękkie, idealne do rzeźbienia i wyrobu instrumentów muzycznych np. fletów. Ołtarz Wita Stwosza w kościele Mariackim został wykonany z drewna lipowego
  • Z pni lipowych wykonywano ule
  • Z popiołu drzewa lipowego wytwarza się węgiel do rysowania
  • Dawni Słowianie wierzyli, że lipa chroni przed piorunami i mocą złych duchów, a dotknięcie jej pnia uzdrawia
  • Na św. Jana przyozdabiano domostwa gałązkami lipowymi, aby chronić je przed chorobą, podobnie doczepiano gałązki do kapeluszy
  • Lipa traktowana jako drzewo święte, często ozdabiane kapliczkami i obrazami świętych.
  • Drzewa lipowe sadzone były blisko domostw, w centralnej części osady ku czci opiekuńczych bóstw. Drzewa sadzono przy okazji narodzin dziecka i w kolejnych ważnych wydarzeniach z życia mieszkańców. I tak powstawały lipowe aleje i gaje.
  • Dorodne lipy sadzone przez Jana III Sobieskiego, króla ogrodnika, stały się pomnikami przyrody.
  • I co do wierzeń , to lipa niegdyś traktowana była niemalże jak kwiat paproci w noc świętojańską – liść lipy zerwany w tę noc gwarantował spełnienie wypowiedzianego na głos życzenia w ciągu najbliższego roku
  • Z ciekawych jeszcze ludowych zapisów znalazłam informację, że lipa była wykorzystywana do leczenia nocnego moczenia u dzieci. W jakiej formie? Otóż dzieci miały przeskakiwać pień lipy z wydrążonym środkiem przez 9 kolejnych dni… Ciekawa jestem skuteczności… Podobnie zastanawiam się na skutecznością wierzenia, iż noszenie gałązek lipowych ułożonych w kształcie krzyża chroni przed zranieniem mieczem, toporem.

Zapamiętajcie choć kilka ciekawostek, a urozmaicicie sobie wędrówkę po miejskich lipowych alejach lub leśnych ścieżkach. Dobrej zabawy w plenerze!

Inne ciekawostki o roślinach przeczytasz w zakładce O roślinach.

Lemoniada lipowa

Dwa superproste przepisy na lemoniadę z nutą lipowych kwiatów

O lipie, skojarzeniach i zastosowaniach przeczytasz tu, a jak najdzie Cię ochota na pyszny kwiatowy napój to sprawdź te dwa przepisy, a nie pożałujesz 🙂

Aromatyzowana woda kwiatowa

lemoniada lipowa

Świeże kwiatostany lipy zalać zimną wodą i odstawić na minimum godzinę. I prosta zależność – im więcej kwiatów użyjemy i im dłużej będą się macerować tym bardziej aromatyczny napój uzyskamy.

Syrop z kwiatów lipy

syrop z lipy

Składnik na lipowy syrop:

  • 1 litr zimnej wody
  • 1 kg cukru
  • Sok z 1 cytryny
  • Kilka garści kwiatostanów lipy , im więcej kwiatów, tym bardziej esencjonalny będzie syrop

Ugotuj syrop z wody i cukru. Do syropu dodaj sok z cytryny i zamieszaj. Gorącym syropem zalej kwiatostany lipy, tak aby syrop dokładnie je przykrył. Odstaw na 2-3 dni do naciągnięcia. Mieszaj co najmniej raz dziennie. Następnie oddziel na sicie kwiaty od syropu. Odcedzony syrop ponownie zagotuj i rozlej do wyparzonych butelek.

Można również przygotować mniejszą porcję na bieżące potrzeby, odstawić na krócej i zużyć w ciągu kilku dni. U mnie bardziej sprawdza się właśnie ta wersja.

Do dzieła!

Apteczka globtrotera cz.1

Jak opatrzeć ranę w plenerze i zrobić naturalny roślinny plaster?

plaster zadanie

 

Krótko i na temat. Jesteśmy na wycieczce w terenie. Nieopatrznie u nas lub na skórze naszego dziecka pojawia się rana wynikająca z zadrapania czy otarcia. Krew specjalnie nie tryska, więc na pierwszy rzut oka jest szansa na przeżycie 🙂  I pojawia się pytanie. Jak taką ranę zabezpieczyć?

Z pomocą przyjdą nam najpospolitsze rośliny, które spotykamy w terenie. Moim patentem na takie rany jest:

Zamiast plastra użyjemy:

  • Liść krwawnika             krwawnik
  • Liść babki lancetowatej lub  babki zwyczajnej   babka lancetowata
  • liść pięciornika gęsiego       pięciornik gęsi
  • duże liście szczawiu lub lipy, pędy pokrzywy, ewentualnie bandaż lub kawałek tkaniny

Oczywiście surowce, których będziemy używać powinny być czyste, bez piachu, najlepiej opłukane w wodzie. Jeśli brakuje nam czystej wody to można wykorzystać ślinę.

Wybrane tu rośliny posiadają właściwości bakteriobójcze oraz wspomagają gojenie się ran.

  • Babka lancetowata posiada aukubinę, która ma działanie odkażające, dodatkowo zawiera śluzy, które pomagają utrzymać odpowiednią wilgotność gojącej się rany.
  • Krwawnik hamuje krwawienia, działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo poprzez zawartość w nim garbników i olejku eterycznego.
  • Podobnie pięciornik kurze ziele zawiera m.in. garbniki, dzięki którym hamowane jest krwawienie.

Krwawnik/ babkę / pięciornik gęsi rozgnieść tak, aby puściły sok. Utworzyć kulkę i przyłożyć do rany. Owinąć dużym naturalny plasterliściem opatrunkowym np. szczawiu lub lipy.

Ogonkiem liścia można zrobić dziurkę w liściu i tak zabezpieczyć przed odpadnięciem, lub owinąć np. pędami pokrzywy (te starsze, kwitnące mają pędy bardziej włókniste i nadają się jako zamiennik sznurka. Aby straciły swą parzącą moc należy pognieść ją chwilę w rękach – to dla odważnych. Ale można też ugnieść pędy przez materiał i w ten sposób darować sobie piekące doznania ze spotkania z pokrzywą)

 

Zabawa z mniszkiem lekarskim

mniszek na lace

O tym, że kocham chwasty już pisałam 🙂 Dziś dzień doceniania chwastów i nie mogłam się oprzeć pokusie uczczenia tego dnia wpisem o chwastach.

W dzisiejszym wpisie mowa będzie o mniszku lekarskim (pospolitym) – Taraxacum officinale.  Rozpoznawalny jest chyba przez wszystkich: dorosłych i dzieci. Ale czy wiecie o nim to?

O co chodzi z mniszkiem?

Botaniczna nazwa każdej rośliny określona jest w języku łacińskim. Taka zasada została wprowadzona w XVIII wieku przez Karola Linneusza – szwedzkiego przyrodnika, lekarza, autora pierwszego systemu klasyfikacji roślin. I tu sprawa jest prosta – wszystkie rośliny odtąd mają wspólny mianownik i mogą być w ten sposób rozpoznawane i porównywane.

Inaczej ma się sprawa w przypadku nazewnictwa, które jest w powszechnym użyciu. Różni się ono bowiem w zależności od kraju, regionu, języka, wymowy i po prostu skojarzeń.  Mniszek lekarski jest idealnym przykładem by to pokazać.

Pierwsze skojarzenie dzieci to dmuchawiec . Oczywiste, że nazwa ta nawiązuje do puchowych kul, którymi rozsiewane są nasiona.

Inna powszechnie używana nazwa to mlecz. Tu też skojarzenie łatwe do wytropienia, bo urwane liście mniszka wydzielają  biały sok kojarzony z mlekiem. Dla formalności dodam, że w naturze istnieje roślina, która jest podobna do mniszka i botanicznie nazwana jest mleczem. Ale o różnicach i podobieństwach będzie innym razem.

W języku niemieckim nazwa mniszka skojarzona została z wyglądem jego liści przypominających zęby lwa – Löwenzahn. W języku angielskim podobnie – dandelion. Na pierwszy rzut oka jakoś nie kojarzy mi się to z zębami lwa w języku angielskim – gdzie tooth?, gdzie lion? I tu ciekawostka, bo dandelion to nieco zmienione określenie lwich zębów z języka francuskiego – dent de lion. A żeby było ciekawiej to w języku francuskim powszechnie używa się innej nazwy skojarzonej z inną właściwością mniszka…

Pissenlit – to w wolnym tłumaczeniu z języka francuskiego – sikanie do łóżka. Tak Francuzi nazywają mniszka, pewnie ze względu na jego właściwości moczopędne.

Spotkamy również nazwy mlecz zajęczy czy mlecz króliczy – szczególnie lubiany pokarm tych zwierząt. W zasadzie dla wszystkich zwierząt roślinożernych jest dobrą paszą, bo polepsza smak, reguluje trawienie i zapobiega przykrym dolegliwościom trawiennym.

A polska nazwa mniszek?  Pochodzi ze skojarzenia prawie łysej głowy mnicha z nagim dnem koszyczka kwiatu mniszka, ogołocony po zdmuchnięciu przez wiatr nasion z lotnym puszkiem.

I na koniec zachęta do gry w skojarzenia – kolejne nazwy mniszka, z którymi się spotkałam to żabi kwiat, męska stałość, podróżnik mleczowaty, papawa, mlecznic, popia głowa. Kto zgadnie ich pochodzenie?

Zabawy z mniszkiem dla dzieci

A teraz kilka inspiracji jak wykorzystać mniszka w zabawie z dziećmi. Można go spotkać praktycznie wszędzie, w mieście na trawniku, na polu i w lesie. Każdemu dziecku się dobrze kojarzy, więc trzeba to wykorzystać 🙂

Ćwiczenia logopedycznedziecko i mlecz

Zdmuchujemy nasionka z dmuchawców, przy okazji możemy użyć mniszka do różnego rodzaju wróżb.

Zabawa w skojarzenia

Znacie już różne nazwy mniszka, nie odkrywajcie wszystkiego przed dziećmi. Zabawcie się w skojarzenia i małych detektywów. Może być przy tym dużo śmiechu…

Obserwacje pod mikroskopem

Sprawdźcie jak wygląda liść mniszka z bardzo bliska, jak wyglądają jego nerwy, jak wygląda ziarenko i puszek ułatwiający mu przemieszczanie się z wiatrem, poszukajcie pyłku w kwiatku i co tam jeszcze wam przyjdzie do głowy. Ja ostatnio odkryłam mini mikroskop czyli taki dodatkowy zoom, który można zamontować do aparatu w telefonie komórkowym. Rewelacyjnie się sprawdza w plenerze!

Ćwiczymy rysowanierysujemy dmuchawiec

Krok po kroku rysujecie dmuchawiec, czyli owocostan mniszka.

Malujemy farbamimniszek farbami

  • kolorowy papier
  • biała farba
  • dmuchawiec w formie ciapek z pędzla umoczonego w białej farbie

Inna opcja dla utworzenia dmuchawca to skleić papier w mały rulonik. mlecz farbamiNaciąć jego brzegi, tak aby powstało coś a la płatki. Umoczyć w farbie i punktowo naciskać w różnych miejscach tworząc puchaty dmuchawiec.

 

Jeszcze inna opcja to wykorzystanie kwiatów mniszka zamiast pędzla do malowania farbami.

Robimy kwiaty z włóczkikwiat mniszka z wloczki

  • Zielona słomka, ale lepszy będzie drucik – nie będzie widać w kwiatku, poza tym łatwiej nim ruszać niż słomką, a w przypadku małych rączek to ma duże znaczenie
  • Wokół zębów widelca lub wokół 2-3 palców u ręki nawijamy dużo żółtej włóczki – z tego powstanie kwiat
  • Wsuwamy słomkę/drucik równolegle do widelca/ palców i zawijamy wokół włóczki, tak aby się nam nie rozplątała
  • Zielona włóczką owijamy łączenie słomki/drucika z żółta włóczką i dalej owijamy nią słomkę/ drucik, aż powstanie zielona włóczkowa łodyga.

Robimy wianki i bukietywianek z mniszka

Zrywamy świeże kwiaty z długimi łodygami i zaplatamy jak warkocz. Niestety kwiaty szybko więdną, ale ładnie zaprezentują się do zdjęcia.

 

Rozety liści mniszka już ładnie prezentują się na ziemi. Na kwiaty trzeba będzie poczekać jeszcze chwilę, ale jak tylko się pojawią to ruszajcie w teren i do zabawy!

Podłaźniczka – co to jest?

podlazniczka

Podłaźniczka? Nie znam czegoś takiego. Czy to potrawa, postać czy jeszcze coś innego? Takie pytania mogą nasunąć się przy pierwszym zetknięciu z tym słowem. Podłaźniczka to tradycyjna dekoracja świąteczna, która została wyparta przez choinkę, bombki i inne powszechnie sprzedawane obecnie ozdoby.

Podłaźniczka to czubek jodły, świerka lub sosnowa gałąź wieszana pod sufitem jako ozdoba w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Podłaźniczka gościła w polskich chatach zanim wyparta została przez stojące na podłodze choinki.

Od wieków w różnych kulturach istniał kult wiecznie zielonego drzewka, które uważano za symbol życia i płodności. Dekorując wiecznie zielone drzewko czczono przesilenie zimowe czyli zwycięstwo światła nad ciemnością, bowiem co roku od tego momentu przybywa dnia.

W Święto Godowe, czyli przesilenie zimowe lub w dzień Wigilii zawieszano podłaźniczkę w głównej izbie pod sufitem przyozdobionej w dekoracje z odpowiednią symboliką: jabłka – zapewniały zdrowie i urodę, orzechy – bogactwo i siły witalne, a wypieki – dostatek. Obowiązkowym elementem dekoracyjnym podłaźniczek były światy, czyli kolorowe krążki z opłatków uformowane w kształt przypominający kulę ziemską.

Podłaźniczka zdobiła domy do Święta Trzech Króli. Później przypisywano jej magiczną moc – pokruszone części dodawano do paszy zwierząt zapewniając im zdrowie lub rozsypywano na polach licząc na urodzaj.

Dziś następczyni podłaźniczki, czyli choinka traktowana jest jako zwyczajna dekoracja i miejsce, w którym Mikołaj pozostawia prezenty dla grzecznych dzieci. Warto jednak czasem wrócić do korzeni i poznać historię obrzędów i tradycji. Dlatego u mnie w tym roku i dla podłaźniczki znalazło się miejsce. Wesołych Świąt!