Ziołowy zakątek – weekend z dziećmi za miastem

Ziolowy Zakatek zabudowania

Magiczne miejsce na Podlasiu

W sercu Podlasia znalazłam Ziołowy zakątek – idealne miejsce na weekend z dziećmi za miastem. Ogród botaniczny pełen różnorodnych roślin mieści się w Korycinach tj. ok 170km od Warszawy. Właścicielem ogrodu jest Mirosław Angielczyk – pasjonat ziół oraz właściciel firmy Dary Natury, produkującej niezliczone herbatki ziołowe, przyprawy i inne produkty pozyskiwane z okolic Podlasia. Jest to człowiek z pasją, bo ogród botaniczny to 15 hektarowy teren zagospodarowany prawie co do centymetra. Pan Angielczyk zna każdą roślinę i może o niej ciekawie opowiadać bez końca.
Ziolowy Zakatek o malinie
W ogrodzie znajdziemy wszelakie rośliny: zarówno lecznicze jak i trujące, powszechne chwasty jak również rośliny rzadkie, rośliny chronione, barwierskie czy też przyprawowe. Na terenie ogrodu znajduje się wiele tablic informacyjnych, a przy większości roślin szczegółowe opisy, tak aby każdy laik został oświecony. Znajdziemy tam opis rośliny oraz ciekawe jej zastosowania. To jest duży plus, bo nie tylko możemy podziwiać jak rośliny sobie rosną, ale też dowiedzieć się nowych rzeczy.

Atrakcje dla dzieci

Cały teren ogrodu przystosowany jest dla dzieci i zapewni im wiele atrakcji:

> Jest duży plac zabaw, cały wykonany z drewna ze zjeżdżalnią, domkiem Baby Jagi; jest i miejsce do wspinania i do turlania, no i po prostu plac do wykorzystania na wszelką twórczą aktywność dzieci.

> Zagroda jak z dawnych lat – z królikami, gęsiami, kurami, kozami, końmi, owcami. Część zwierząt jest w zagrodach, a część towarzyszy nam w zwiedzaniu całkiem dużego terenu gospodarstwa.

> Kolejny plac zabaw w stodole, w którym rolę główną pełni siano – niepowtarzalna przyjemność, bo nie spotkacie tego w mieście

Ziolowy Zakatek plac zabaw> Na małe conieco dostępna jest restauracja w stodole, w której mieści się siankowy plac zabaw oraz przestronna karczma, w której serwują dania sporządzone z ekologicznie uprawianych produktów z Ziołowego zakątka i okolic. Dania są pyszne, niedrogie i pięknie udekorowane kwiatami z ogrodu.

> Dostępny jest również odkryty basen z brodzikiem na pluskanie się dzieci w gorące dni

>Dla bardziej dociekliwych Ziołowy zakątek oferuje ścieżki dydaktyczne, oglądanie natury pod mikroskopem oraz warsztaty

> A dla tych, którzy chcieliby po prostu pospacerować czy pobiegać po ogrodzie, to jak najbardziej jest to do wykonania. Frajdą będzie tu szukanie się w labiryncie alejek, czy zabawa w chowanego wśród wysokich traw czy leśnych alejek.

Ziolowy zakatek staw
Czas spędzony w Ziołowym Zakątku to niewątpliwie 100% relaks, detox telekomunikacyjny (z zasięgiem Koryciny mają na bakier) i uczta dla oczu i podniebienia. Miejsce koniecznie do odwiedzenia!

Mrówka Zofia opowiada o kwiatach, drzewach, jagodach, grzybach

Czas zaciekawić dzieci przyrodą!  I tu propozycja książki, która wciąga…

Okladka ksiazki Mrowka Zofia opowiada

Mrówka Zofia opowiada … to prawie 200 stron pełnych tekstu, ciekawostek z otaczającej przyrody i pięknych ilustracji.

Ksiazka Mrowka Zofia spis tresci

Książka podzielona jest na cztery główne tematy – kwiaty, drzewa, jagody i grzyby. W każdej z tych części opisane zostało po kilkanaście przykładów roślin powszechnie występujących w Polsce. Co ważne ilustracje są na tyle dokładne, że z łatwością można rozpoznać w realu poszczególne rośliny. Dla mojej ukochanej pokrzywy poświęcona została strona, na której porównać ją można z bardzo podobną, ale nieparzącą – jasnotą białą.

Ksiazka Mrowka Zofia o pokrzywie

Każda opisywana roślina oprócz nazwy botanicznej zawiera zwięzłe podsumowanie typu: kuklik zwisły – czepia się wszystkiego, bodziszek leśny – celnie strzela, purchawka chropowata – leśne bomby. Opisy te są poniekąd zachęta do przeczytania więcej o danej roślinie i szukania informacji dlaczego takie stwierdzenie się pojawiło.

Na kolejnych stronach książki znajdujemy ponadto krótkie rymowanki np. o zawilcu:

“Tego nie widziałam jeszcze

Kwiat, który chroni przed deszczem”

czy o jastrunie:

“Gdy kwiat zapewni lądowisko

Owady zapylą mu wszystko”

Każda z roślin oprócz ciekawego opisu posiada rysunkowe dopiski, które dodatkowo przykuwają uwagę dzieci. W rozdziale o grzybach są dla przykładu oznaczenia pod jakimi drzewami dane grzyby można spotkać, kiedy rosną i czy są trujące czy może jadalne.

Ksiazka Mrowka Zofia o grzybach

W książce znajdują się również zadania dla dzieci do trenowania spostrzegawczości typu odnalezienie ukrytych owadów, policzenie liści czy innych zadań do wykonania przy omawianym temacie. Są tu również przykłady rzeczy do wykonania własnoręcznie.

I to są właśnie dodatkowe pomysły na ciekawe spędzanie czasu, poznanie przyrody i kolejne minuty kiedy dziecko będzie czymś konkretnym zajęte…

Ksiazka Mrowka Zofia zagadki

Mrówka Zofia opowiada … to zdecydowanie pozycja do zabrania na wyjazd wakacyjny na polską wieś, Mazury czy góry. Nauka o przyrodzie dla każdego – i dużego i małego 🙂

Tekst: Stefan Casta

Ilustracje: Bo Mossberg

MULTICO  Oficyna Wydawnicza

176 stron

A więcej recenzji książek z przyrodą w roli głównej znajdziesz tu

Ziołowy mini ogródek DIY– wersja dla chłopców

ziolowy-ogrodek

Pomysł na dziś – zróbmy balkonowy mini ogródek! Zerowaste, eko, tanio i slow;)

Ziołowy mini ogródek, który stworzyliśmy dostarczył dzieciakom dużo frajdy. Mogli robić to co dzieci lubią najbardziej, czyli – grzebać w ziemi, przesypywać, uklepywać, lać wodę, psikać i w końcu bawić się lego i samochodami. Ze sprzątaniem było już gorzej, ale to teraz mniej ważne…

Czego potrzebowaliśmy do wykonania ogródka?

– Dużej podstawki pod donice balkonową

– Ziemi do kwiatów

– Keramzytu

– Plastikowych pudełek do wykonania wzniesień

– Roślin – my wykorzystaliśmy poziomki, rozchodnik, miętę i goździki

– Zabawek

– Patyczków

– Gorącego kleju z pistoletu

Przy tworzeniu ogródka należy od samego początku mieć na uwadze, gdzie nasze dzieło będzie prezentowane – czy w plenerze, czy na balkonie czy też będzie zdobiło pokój najmłodszych. Należy bowiem przewidzieć jak będą zachowywały się użyte składniki podczas podlewania mini ogródka czy też kreatywnej zabawy naszych dzieci.

Pierwszy etap – baza

Pierwszy etap to przygotowanie podłoża. Do pojemnika, czyli u nas starej podstawki pod donicę sypiemy keramzyt jako drenaż. Nie robiliśmy dziurek do odpływu wody, więc drenaż koniecznie należy uwzględnić.

Następnie układamy wzniesienia. My wykorzystaliśmy pudełko po serku, aby stworzyć mały pagórek.

Przysypujemy całość ziemią i wsadzamy rośliny. Nasz wybór padł na rośliny z najbliższego otoczenia czyli:

-Poziomki – o dobroczynnych właściwościach napiszę, ale w skrócie zarówno owoce jak i liście poziomki są super dla dzieci – na  wzmocnienie  organizmu czy np. na biegunki

-Mięta – przede wszystkim jest idealnym napojem orzeźwiającym w czasie upałów, idealna na bóle brzucha czy mdłości

-Rozchodnik – do wykorzystania kojąco na rany, stłuczenia czy opuchnięcia, ale u dzieci raczej nie polecam

-Goździki ogrodowe – to nie są te same goździki, których używamy w kuchni, pełnią tu funkcję jedynie ozdobną

sadzimy rosliny

Drugi etap – dekoracje

Po posadzeniu roślin przychodzi czas na dekorację. Postawiliśmy na piknikowy nastrój, czyli stworzyliśmy z gałązek pociętych na małe odcinki małą chatkę. Patyczki kleiłam z pistoletu – szybko i skutecznie połączył małe elementy.  Do ogniska wykorzystaliśmy połamane mini kawałeczki gałązek.

Keramzyt wykorzystany jako drenaż wykorzystaliśmy również do wysypania ścieżki, ale lepszym rozwiązaniem byłby żwirek bo cięższy i dzięki temu mniej ruchomy przy podlewaniu.

 

I finito! Czas się bawić!

A teraz marzy mi się wersja dla dziewczynek, z wróżką, różem i słodyczą. Na pewno coś takiego jeszcze popełnię – ja, bo na chłopców chyba nie mam co liczyć.

 

Bieg na orientację dla dzieci

W ten weekend ekipa Herbikids odwiedziła Centrum Edukacji Leśnej w Celestynowie (Mazowiecki Park Krajobrazowy – 43 km z centrum Warszawy, 40 min jazdy samochodem). Odbywał się tam bowiem Eskapebolino czyli impreza na orientację dla małych i dużych.

Na czym polega bieg na orientację?

Uczestnicy biegu/ marszu, w pojedynkę lub zespołowo, mają za zadanie odnaleźć w jak najkrótszym czasie punkty kontrolne znajdujące się na wyznaczonym terenie. Otrzymują mapę obszaru poszukiwań, wskazówki typu podążaj za czerwonymi wstążkami umieszczonymi na drzewach oraz najważniejsze – zdjęcia charakterystycznych obiektów do odnalezienia.

orientering-dokumenty-startowe

Trasy marszów były o różnych stopniach trudności. My wybraliśmy trasę familijną długą – 4 km. Zadanie okazało się nie lada wyzwaniem. Po pierwsze był to nasz debiut, po drugie upał był niemiłosierny, a dodatkowo towarzyszyły nam chmary komarów. Wytrzymaliśmy 2 godziny, 4km w nogach i 11 z 18 punktów odnalezionych. Miała być to miła forma spędzenia niedzieli w plenerze, więc myślę, że wynik ok.

Najważniejsze to nie zrazić towarzystwa do leśnych wypraw, a jednocześnie pokazywać jak ciekawa jest przyroda. Przemierzaliśmy bowiem pola i łąki i bagna i lasy i znalazła się również droga przez wioskę. Spotkaliśmy parę dzikich zwierząt – oprócz komarów, meszek i innych małych stworzonek, wystraszoną sarnę oraz super szybkiego zająca. Z gospodarskich zwierząt widzieliśmy krowy, konie i słodkie źrebaczki, których brykanie urzeka każdego. Dla miejskich dzieci takie doznania myślę, że są bezcenne.

Po szczęśliwym zakończeniu wyzwania przyszedł czas na przyjemności w Centrum Edukacji Leśnej.

centrum-edukacji-lesnej-celestynow

Centrum Edukacji Leśnej – co w lesie piszczy?

Nadleśnictwo Celestynów, w którym mieści się Centrum Edukacji Leśnej to ładnie zagospodarowany teren do wypoczynku z dziećmi. W lesie wytyczone są szlaki, miejsca na piknik/ wypoczynek w trasie, jest tam również ścieżka zdrowia oraz system Zielonych Punktów Kontrolnych do ćwiczenia orientacji w terenie. To jeden z największych w Polsce leśnych ośrodków edukacyjnych.

Na terenie Centrum znajduje się miejsce do wypoczynku na trawie, pod zadaszeniem, jest miejsce na ognisko, plac zabaw dla dzieci oraz pomieszczenia przeznaczone na cele edukacyjne.  Centrum Edukacji Leśnej jest bowiem częścią Leśnego Kompleksu Promocyjnego Lasy Warszawskie, którego misją jest prowadzenie działalności edukacyjnej poprzez ofertę warsztatów oraz różnorodnych atrakcji rekreacyjno-turystycznych.

plac-zabaw-celestynow

Ciekawostki o lesie

W salach ekspozycyjnych znajdziemy zwierzęta jelenwystępujące w pobliskich lasach. Najpierw proponuję się z nimi zapoznać, a później podczas wycieczki w lesie wypatrywać i tropić jego mieszkańców. Nam się udało!

Kolejną atrakcją jest ogromna makieta lasu pokazująca cykl jego życia i bioróżnorodność terenów leśnych. Można przyjrzeć się jak kształtuje się las w zależności od ukształtowania terenu, jak się zmienia na różnych etapach rozwoju oraz jak wygląda życie leśników i innych mieszkańców tych terenów.

Ciekawa jest również ekspozycja nasion drzew.nasiona-lasu To chwila na zastanowienie się nad przebiegłością/ oryginalnością drzew i sztuce tworzenia niepowtarzalnych nasionek, które gwarantują im przetrwanie.

I na koniec wizyta na Goździkowych Bagnach (nazwa nie od goździków, a od pobliskiej miejscowości Gózd) – suchą stopą po drewnianym podeście, wśród chmary komarów, możemy przewędrować przez bagna i o tej porze roku podziwiać piękne połacie wełnianki.

welnianka na bagnach

Krótko mówiąc polecam wyjechać do lasu i szukać sekretów przyrody, a orientering z dziećmi może być w tym bardzo pomocny. Więcej inspiracji do takich wycieczek wyszukacie np. na stronie zielonypunktkontrolny.pl. Znajduje się tam baza oznakowanych miejsc i mapy do ćwiczenia orientacji – jak znalazł na wakacyjne wyprawy.  Do dzieła!

Kwiatowy peeling DIY – zrób dla Mamy, Babci lub po prostu na prezent

kwiatowy peeling

Co będzie potrzebne do wykonania peelingu?

  1. Materiał ścierny – cukier biały/ trzcinowy – jego funkcją ma być ścieranie naskórka; ja wybieram opcję normalną czyli ani miałki ani rafinada
  2. Materiał o właściwościach nawilżających – tłuszcze
    • Oliwka dla dzieci – delikatnie pachnie, ma wiele składników chemicznych, więc nie wszystkim pasuje
    • Oleje spożywcze z pestek, orzechów i nasion – należy sprawdzić czy ich zapach nie będzie się kłócił z użytym przez nas dodatkowym zapachem
  3. Dodatki upiększające/ ulepszające peeling
    • Barwnik spożywczy – sprawdzić przed użyciem czy nie barwi skóry (czerwony barwnik Dr. Oetker w płynie jest ok, fioletowy barwnik Rolkem również, nie polecam czerwonego barwnika w proszku Eko-Pol, gdyż bardzo barwi skórę)
    • olejek eteryczny naturalny (czyli pozyskany z rośliny) lub olejek zapachowy/ aromat czyli olejek syntetyczny o zapachu np. róży
    • suszone płatki róży, kwiatu lawendy, chabru bławatka, nagietka itp. – polecam suszone, bo zapach już na starcie jest znany, a w przypadku świeżych kwiatów może się zmienić na nieprzyjemny i zepsuć naszą pracę
  4. Akcesoria
    • Pojemnik do przechowywania – np. słoik najlepiej z szerokim otworem, który ułatwia pobieranie peelingu w trakcie użytkowania
    • Pojemnik do mieszania
    • Mieszadło – np. łyżka/ łyżeczka
  5. Dziecięce rączki do wykonania całości  🙂

Jak zrobić kwiatowy peeling?

  1. Do pojemnika wsypać cukier, max do połowy jego wysokości, bo wtedy będzie łatwiej mieszać i zachować porządek na stanowisku pracy (np. 100g cukru do słoika 200g)
  2. Do cukru dodać barwnik spożywczy w dowolnym kolorze (2 krople na 100g porcję/ szczypta barwnika w proszku, może być więcej jeśli chcemy uzyskać intensywniejszy kolor)
  3. Wymieszać
  4. Do kolorowego już cukru dodać tłuszcz – 2 łyżki na 100g porcję.
  5. Wymieszać i sprawdzić czy powstał mokry piasek, jeśli nie to dodać jeszcze tłuszczu
  6. Do mokrego piasku dodać zapach – ilość kropli zależy od intensywności zapachu, który mamy i tego co nam się podoba; proponuję zacząć od 5 kropli na 100g porcję
  7. Dodać łyżkę suszonych kwiatów – róża i lawenda intensywnie pachną i łatwe są do pozyskania z natury

A teraz wersja super zdrowa, czyli min chemii max natury:

W szklanym słoiku połączyć cukier + olej (dowolny nierafinowany, który uznacie najlepszy dla skóry) + suszone płatki róży i/ lub lawendy. Odstawić na min. tydzień do tzw. przegryzienia się zapachu.

Gotowe!

Dekorację pozostawiam kreatywności dzieci 🙂

Pokrzywę kochać czy nienawidzić?

Zrobiło się wreszcie ciepło i przyroda ruszyła z kopyta. Podczas mojej ostatniej wizyty w lesie moją uwagę przykuła pokrzywa, ledwo co wystająca z uschniętych liści. Pomyślałam, że czas odkryć jej tajemnice…

Parzawica, żgajka, ale najczęściej jednak pokrzywa to powszechna nazwa rośliny, która kojarzy się dużym  jak i małym z pieczeniem, swędzeniem czy bąblami. Bliskie spotkania z tą rośliną nie wchodzą raczej w grę, dlatego pokrzywa w naszych ogrodach uważana jest za roślinę niepożądaną, jako chwast i bezgranicznie tępioną.

Jak kochać pokrzywę, gdy rani?

Cała roślina pokryta jest włoskami – szczeciniastymi oraz parzącymi. Szczeciniaste są krótkie i nie parzą. Parzące włoski natomiast mają kształt małych żarówek/ buteleczek, które przy lekkim trąceniu pękając ranią skórę i wprowadzają swoją tajemniczą broń – płyn m.in. z kwasem mrówkowym, który wywołuje to nieprzyjemne uczucie pieczenia i swędzenia.

Ale jest sposób, aby uchronić się przed poparzeniem! Włoski rosną pod pewnym kątem i umiejętne złapanie ziela nie uszkadza zbiorniczków z tą bronią. Kto by jednak to analizował mijając zarośla pełne pokrzywy. A tak na marginesie, aby złagodzić poparzenia pokrzywą rozejrzyjcie się czy nieopodal rośnie babka lancetowata. Zmiażdżone liście przyłożone do swędzącego miejsca złagodzą szybko ból i po sprawie.

Pokrzywa wytworzyła sobie taki mechanizm obronny, by uchronić się przed zagładą, czyli zjedzeniem przez zwierzęta roślinożerne. Krowy, konie świeżej pokrzywy nie tkną. Podobno kozy i owce, głodne i w ostateczności zdecydują się na konsumpcję tego ziela.

Są jednak nieustraszeni – rusałka pawik (motylek pawie oczko) czy rusałka pokrzywnik wybrały sobie pokrzywę na głównego żywiciela i tam przeobrażają się z gąsienicy w piękne motyle. Ponadto mrówki są smakoszami nasion pokrzywy. W końcowym okresie dojrzewania nasion,  mrówki przenoszą orzeszki, bo tak nazywają się nasiona pokrzywy, do mrowiska tworząc zimowe zapasy. Jako ciekawostkę dodam, że  pojedyncza pokrzywa może wytworzyć do 100 tys. swoich nasion.

Pokrzywę pokochaj, bo to wszechstronny skarb natury!

-W zamierzchłych czasach z łodyg starych pokrzyw wyodrębniano włókna i pleciono z nich sznurki, powrozy, płótna. Podstawową jej zaletą było to, że nie nasiąkała i nie gniła w kontakcie z wodą. W bliższej nam przeszłości, bo za czasów Napoleona czy podczas I wojny światowej wyrabiano z włókien pokrzywy mundury wojskowe. Dziś wyparta całkowicie przez bawełnę odeszła w zapomnienie. A podobno grzeje jak kożuch i chłodzi jak jedwab, w zależności od okoliczności.

Ten aspekt wykorzystania pokrzywy wykorzystał Hans Christian Andersen w baśni o Dzikich łabędziach. Eliza, siostra 11 uwięzionych w ciele łabędzi braci, miała uszyć z pokrzywy koszule dla każdego z nich, by wyrwać ich spod działania zaklęcia.

„Delikatnymi rękami brała wstrętne pokrzywy. Paliły jak ogień, wielkie pęcherze pokryły jej ręce i ramiona, ale znosiła wszystko chętnie, aby tylko wyzwolić braci. Każdą pokrzywę deptała bosymi nogami i plotła zielone włókna.”

-Pokrzywa zaliczana była do tzw. roślin głodowych, które ratowały ludzi od głodu w czasie nieurodzaju, na przednówku czy w trakcie wojen. Stąd zapewne pochodzą liczne ludowe przepisy na zupy pokrzywowe, przyrządzanie pokrzywy a la szpinak, czy wykorzystywanie w sałatkach, jako dodatek do jajecznicy i twarogów.

-Pokrzywę palono kiedyś jak papierosy, okadzaną nią domostwa podczas burzy, a dla ochrony przed demonami zawieszano wiązki pokrzyw zebranych w noc świętojańską.

-Dawne zapiski mędrców mówią, że liść pokrzywy włożony do buta miał zmniejszać zmęczenie w czasie dalekich wędrówek, a wiązka pokrzyw położona pod łóżkiem chorego miała zapewnić mu uzdrowienie.

-W domowym zastosowaniu świeża pokrzywa zamoczona w zimnej wodzie służyła do mycia szklanek i naczyń ceramicznych. Jej rozpalona wersja służyła również do dezynfekcji garnków  do wyrobu masła czy śmietany. Liście pokrzyw wykorzystywane były również do konserwowania żywności – owinięte nimi mięso, ryby i owoce dłużej zachowywały świeżość. Ponadto świeże liście pokrzywy działały także jak odstraszacz much.

-W ogrodnictwie zaś udowodniono, że wyciąg wodny z pokrzywy tzw. gnojówka zwiększa odporność roślin na grzyby chorobotwórcze i  przyśpiesza wzrost roślin. Kiedyś również w pszczelarstwie wykorzystywano pokrzywę do ochrony uli przed żabami.

-Dziś z pokrzyw pozyskiwany jest chlorofil – barwnik wykorzystywany w przemyśle spożywczym (E140), kosmetycznym czy farmaceutycznym. W domowych warunkach jest świetnym barwnikiem jajek na wielkanocny stół – z liści uzyskamy kolor zielony, a z korzeni kolor żółty.

Tyle ciekawych zastosowań przez wieki znalazła sobie pokrzywa. Fascynujące! Zachęcam by je przetestować.

Dziś wiemy dużo więcej o leczniczych właściwościach pokrzywy oraz jej  oddziaływaniu na organizmy żywe. Wykorzystujemy to skrzętnie na przykład w hodowli zwierząt.

Wysuszona lub lekko zwiędnięta pokrzywa (przestaje wtedy parzyć) dodawana do paszy pozytywnie wpływa  na nośność kur, a przy okazji żółtka stają się bardziej pomarańczowe, krowy dają tłustsze mleko, a konie mają piękniejsza sierść.

Na zdrowie ludzi pokrzywa zastosowań ma równie wiele, ale o tym w kolejnym wpisie.

Inne ciekawostki o roślinach przeczytasz w zakładce O roślinach.

Chwasty mają moc!

Chwasty umilają nam życie!

Czyżby? Powie ogrodnik, myśląc o żółtym kwiatku, który wyrósł mu na środku pięknego zadbanego, równo ostrzyżonego trawnika…

Azaliż? Powie babcia ogrodniczka, która po raz kolejny wyrywa z grządek warzywnych małe zielone trawki, z okropnie długimi kłączami…

A jednak…

Chwasty to pojęcie względne, bo zależy od punktu widzenia/ siedzenia… Chwastem generalnie można nazwać każdą roślinę, która rośnie tam gdzie nie powinna, tam gdzie nie chcielibyśmy by rosła. Na grządce ogrodnika wszystko co wyrośnie a np. nie jest marchewką, pieczołowicie tam posianą kilka tygodni wcześniej, powinno zostać uznane za chwast. Nawet jak będzie to mała stokrotka, fiołek czy niezapominajka. Będąc pedantycznym ogrodnikiem powinniśmy wszystkie te kwiatki natychmiast usunąć z naszych grządek. Zaburzają nam koncepcję ładnie zagospodarowanego czystego ogrodu…. Mnie osobiście już dziś szkoda – bo wiem, że chwasty mają moc.

A dziś z okazji Dnia Doceniania Chwastów warto o tym mówić głośno, że chwasty są potrzebne.

Chwasty mają moc!

-dają pokarm i schronienie owadom zapylającym, które to są pożywieniem dla innych istot mieszkających wśród łąk, pól i lasów

-nasiona tych roślin są pokarmem dla ptaków żerujących na danym terenie

-rośliny z grubymi pędami utrudniają wysychanie i erozję gleb

-kumulują substancje pokarmowe i zapobiegają ich wymywaniu z gleby

-mogą stanowić zielony nawóz np. pokrzywa od wieków jest “supernawozem”

-rozwinięty system korzeniowy rozpulchnia ziemię

-korzenie wydzielają substancje stanowiące pokarm dla mikroorganizmów glebowych

-niektóre gatunki wydzielają substancje chemiczne odstraszające potencjalnych zjadaczy np. wrotycz, ale też są rośliny które dzięki swojemu sąsiedztwu wspomagają rozwój innych roślin np. fiołek polny w niewielkiej ilości stymuluje wzrost żyta

-rośliny postrzegane również jako chwasty były wykorzystywane i nadal mogą być pokarmem dla człowieka np. jadalne mogą być kwiaty, liście czy nawet korzenie tych roślin

-różne części roślin mają określone właściwości lecznicze i stanowią od wieków skład apteczek domowych oraz mogą były wykorzystywane w kosmetyce

-stanowią źródło składników odżywczych dla zwierząt np. pokrzywa zwiększa ilość mleka u krów

-barwne kwiaty chwastów cieszą oko

-zawierają związki chemiczne wykorzystywane do barwienia tkanin

-mogą być tworzywem w produkcji tkanin np. pokrzywa

-są świetną pomocą naukową w edukacji dzieci np. dmuchawce mniszka lekarskiego mogą służyć do ćwiczeń logopedycznych

-można je wykorzystać do rozwijania zmysłów dzieci – obserwacja, zapach, smak, dotyk a nawet słuch to wszystko można rozwijać wykorzystując rośliny jako obiekty do obserwacji

-idealne tworzywo do prac twórczych np. wianki z koniczyny, obrazy z suszonych ziół itp

Ale dziś powszechne stosowanie herbicydów, zagospodarowywanie coraz to nowych obszarów przez człowieka przyczynia się do wymierania niektórych gatunków roślin np. kanianka lnowa została uznana w Polsce za roślinę wymarłą. Wprawdzie człowiek nigdy nie korzystał z jej właściwości i raczej traktował jako pasożyt w uprawach lnu, ale jednak stanowiły część ekosystemu…

Szczęśliwie natura wyposażyła większość chwastów w cechy, które dają im możliwości walki o byt. Mają dużą zdolność przystosowawczą do zmiennych warunków upraw, charakteryzują się bujnym wzrostem, dużą produkcją nasion i innych sposób rozmnażania oraz znaczną żywotnością nasion. Jest zatem szansa by walczyły o swoje miejsce na ziemi, choć walka z chemią jest nierówna i ostatecznie może okazać się zabójcza.

Polecam mieć to na uwadze, gdy rozpocznie się sezon ogródkowy, ale też podczas wędrówek po łąkach, parkach czy lasach. Patrzmy pod nogi i podziwiajmy różnorodność jaka nas otacza.