Mniszek mu na imię

Chwasty mają moc. To już wiecie z moich wcześniejszych wpisów. Dziś udowodnię to po raz kolejny na przykładzie mniszka lekarskiego. Pokażę Wam mniszka i jego tajemnice.

mlecz

Mniszek lekarski – cóż za dziwna nazwa?

Nazwy roślin często odnoszą się do cech dla nich charakterystycznych, właściwości i różnych skojarzeń.  Nie inaczej jest w przypadku mniszka. Łacińska nazwa to Taraxacum officinale czyli roślina lecznicza o gorzkim smaku , a polska nazwa – mniszek lekarski – nawiązuje do mnichów. Pozostałość po przekwitniętym kwiatostanie mniszka, z którego wiatr porwał nasiona wywołuje skojarzenie z prawie łysą głową mnicha otoczoną nielicznymi włosami. natomiast drugi człon jego nazwy – lekarski – odwołuje się do jego właściwości leczniczych, co jednocześnie współgra z działalnością mnichów słynących niegdyś z umiejętności tworzenia rozmaitych mikstur leczniczych.

Wszechobecny chwast  za jakiego teraz jest uważany mniszek, doczekał się różnorodnego regionalnego nazewnictwa. Nie mogę się powstrzymać przed ich przytoczeniem (źródło Rośliny lecznicze Atlas wyd. Arkady) i interpretacją, a zobaczycie jakie ciekawe skojarzenia wywołuje ta roślina i co o niej od razu można się dowiedzieć. I tak:

  • mlecz, mleczaj, mlecznica, mleczowoły, mlicz  – nazwa nawiązuje do białego jak mleko soku wyciekającego po zerwaniu liści, kwiatostanu czy świeżego korzenia
  • mlecz króliczy, mlecz zajęczy, mlecz świni, mlecz świńska, świni mnych – skojarzenia jak wyżej plus wskazówka, że króliki, zające i świnie lubią go podjadać. Napomknę przy okazji, że liście mniszka są również cenionym pożywieniem wśród kur, kaczek gęsi, przepiórek, bażantów i wielu gąsienic motyli, w ludowym nazewnictwie nie znalazlo to jednak odzwierciedlenia.
  • dmuchacz, dmuchacz pospolity, dmuchawiec, podmuch – odnośnik do puszystej kuli utworzonej przez owoce gotowe do rozsiania przez wiatr
  • podróżnik, podróżnik mieczowaty – czyżby nawiązanie do sprytnego sposobu przemieszczenia się nasion doczepionych do puchu zwiększającego powierzchnię lotną umożliwiającą dalekie podróże?
  • lwi ząb, wilczy ząb – odnośnik do wyglądu liści mniszka, które przypominają ostre zęby tych zwierząt; stąd wywodzi się niemiecka nazwa Löwenzahn oraz angielska dandelion. Choć ta ostatnia ma zawiłą etymologię, bowiem jest to angielska wersja francuskiego dent de lion. Co ciekawe w języku francuskim mniszek wcale nie nazywa się dent de lion tylko pissenlit, co oznacza w wolnym tłumaczeniu sikanie do łóżka. I od razu wiem, że mniszek słynie również z właściwości moczopędnych 🙂
  • mnich, mnisza główka, mniszek, plesz, pleszyki, popia główka – skojarzenie analogicznie do mniszka
  • I jeszcze kilka innych nazw do których skojarzenia są mniej oczywiste: gołębi groch, bole oczy, brodawnik, kaczyniec, kniat, kuba-baba, maślak pospolity, męska stałość, padawa, pąpawa, świńki pysk, świński ryj, wole oczy, woli ślip, zmucha czy żabi kwiat

Wygląd mniszka lekarskiego – przyjrzyjmy mu się z bliska

rycina botaniczna mniszek

Postrzępione liście widoczne na pierwszy rzut oka, tworzą rozłożystą dużą rozetę. Przykrywają swymi liśćmi ziemię uniemożliwiając innym roślinom kiełkowanie, a jednocześnie zwiększając sobie przestrzeń na wyłączność do akumulacji związków z gleby. Kształt liści to zdecydowanie zęby lwa, wilka lub innego drapieżcy. Urwijcie kawałek, a przekonacie się, że wydziela biały mleczny sok. Niegdyś sok ten był stosowany na skórę w celu usunięcia kurzajek i brodawek.

Kwiat mniszka, to w rzeczywistości od kilkudziesięciu – do kilkuset pojedynczych kwiatów skupionych w koszyczku kwiatowym. Z zapylonych przez owady kwiatów powstają owoce – to mini nasionka, do których doczepiony jest mechanizm lotny w postaci puszku. Całość tworzy puchatą kulę, powszechnie nazywaną dmuchawcem. Wraz z podmuchem wiatru nasiona wyposażone w puszek mają większe możliwości przemieszczenia się na dalsze odległości. Mechanizm taki sprzyja zajmowaniu nowych odległych terenów oraz wszelkich mało dostępnych szczelin i zakamarków. Zapewne to również dzięki temu mniszek stał się wszędobylski do tego stopnia, że stał się uciążliwy dla ogrodników i traktowany jest dziś jak niepotrzebne zielsko, chwast.

mniszek by Jo MiGo

Skoro roślina ta jest tak pospolita to łatwa będzie do odnalezienia i obserwacji. Przyjrzyjcie mu się z bliska i poobserwujcie czy prawdą jest, że kwiaty mniszka otwierają się do słońca przez 2-4 dni czekając na zapylaczy, a jak tylko to nastąpi zamykają bezpowrotnie swój koszyk pełen kwiatów, by po kilku dniach pokazać się zupełnie w innej odsłonie – w postaci puchowej kuli.

Gdy spojrzymy co kryje się pod ziemią, ujrzymy dłuuugi korzeń palowy (może sięgać nawet 100cm długości). Próby wykopania korzenia mniszka w całości niejednemu ogrodnikowi przysporzyło wielu problemów. Korzeń przy powierzchni gruby, im głębiej staje się coraz cieńszy i bardziej wątły. Chcąc wyciągnąć całość nie można ograniczyć się do zwykłego pociągnięcia i już, trzeba wykopać ładny dołek by bohatera tego wpisu pozyskać w całości. Pozostawienie choć kawałka korzenia w ziemi zaowocuje ponownym pojawieniem się mniszka w tym samym miejscu.

I na co nam ten mniszek?

Po pierwsze miód mniszkowy (mój ulubiony). Jeden z pierwszych w sezonie, bowiem mniszek lekarski jako jeden z pierwszych startuje kwitnieniem wczesną wiosną dając pożywienie naszym przyjaciółkom pszczołom.

Mniszek lekarski od dawna był powszechnie stosowanym surowcem zielarskim. Znany głownie z działania wspomagającego procesy trawienne, pobudzającego przemianę materii i czynności wątroby. Lista zastosowań jest długa, wymienię tu jeszcze kilka, które mogą mieć zastowanie u dzieci (źródło: Rośliny lecznicze stosowane u dzieci W.Olechnowicz-Stępień, E.Lamer Zarawska): działanie odtruwające organizm, środek witaminowy, remineralizujący, wspomagający w diecie przeciwcukrzycowej. Oczywiście efekty stosowania mniszka odczujemy dopiero po długim jego stosowaniu, jak to ma miejsce w przypadku wszystkich ziół. Nie zmienia to jednak faktu, że mniszek jest wartościowym surowcem, który zdecydowanie warto dołączyć do wiosennej diety.

Po drugie mniszkowa kawa – tak, kawa z mniszka, a konkretnie to z jego korzenia (do kupienia w zielarni). Wysuszony, uprażony korzeń mniszka, a następnie zagotowany i gotowany przez ok 10 min z domieszką kakao świetnie zastąpi kawę (smak bardziej wytrawnej kawy zbożowej niż arabiki). Dopasowując odpowiednio do gustów dzieci proporcje mniszka i kakao (sam korzeń będzie gorzki, ale to też kwestia przyzwyczajenia) możemy śmiało podawać ten napój dzieciom na śniadanie. Z mlekiem, miodem i przyprawami korzennymi  (do wyboru cynamon, kardamon, imbir, goździki) oraz mini piankami marshmallow stworzymy pyszny, atrakcyjny dla dzieci napój.

Inną opcją dla mniszkowego napoju dla dzieci może być mniszkowe mleko, które przygotujemy w następujący sposób: uprażone korzenie mniszka lekarskiego gotujemy przez ok 10 min w mleku z dodatkiem rodzynek.

Po trzecie liście. Jedne z pierwszych na wiosennym stole. Można je wcinać aż do pierwszego kwitnienia, im mniejsze tym lepsze. Są z natury gorzkawe, dlatego ważne by zbierać jak najmłodsze listki. Najlepiej wkomponować je w sałatkę z różnymi innymi dodatkami. Warto je jeść, gdyż poprawiają trawienie i ułatwiają wchłanianie substancji odżywczych z jedzenia, a poza tym zawierają całą tabelę mikroelementów potrzebnych po zimie (m.in. witamina C, B, K, potas, magnez, żelazo, miedź, cynk i selen). Pamiętajcie jednak, że mniszek akumuluje ołów i inne toksyczne związki toteż dobierajcie rozważnie miejsce jego zbioru.

Po czwarte kwiaty wypełnione nektarem i pyłkiem. Żółty pyłek, to żółty barwnik – spróbujcie użyć kwiatów jak pędzelków do pokolorowania kartki. Kwiaty nabite na długie wykałaczki mogą również zostać po prostu pędzlami do odwzorowywania natury. Umocz je w farbie i artysto twórz!

Z kwiatów mogą powstać smakowite syropy albo galaretki, przepisy zawierają jednak duże ilości cukru, dlatego je tutaj pominę. Niegdyś stosowane były powszechnie u dzieci na przeziębienie, kaszel i ogólne wzmocnienie. Przy tej okazji nadmienię, że mniszek lekarski zaliczany jest do rodziny astowate, podobnie jak rumianek, toteż w niektórych przypadkach może uczulić.

Aktywności z mniszkiem w roli głównej

O mniszkowych aktywnościach już pisałam tu. Dziś dodam kilka nowych pomysłów.

Malujemy

Rozwinięte kwiaty mniszka sprawdzą się w roli pędzelków podczas plenerowego malowania przyrody. Zabieramy ze sobą kartkę papieru farby i mniszkowym pędzelkiem malujemy co w duszy nam zagra.

Barwimy

Mleczko z urwanych liści to brązowy barwnik naturalnych tatuaży. Spróbujcie namalować nim jakiś wzorek na skórze, zbrązowieje po chwili i przez jakiś czas będzie się na skórze utrzymywał. Pilnujcie jednak dzieci, by nie włożyły rączek z tym sokiem do oczu, ponieważ może podrażnić.

Dla bardziej wytrwałych poszukiwaczy kolorów podsuwam pomysł na barwienie tkanin przy użyciu różnorodnych roślin. Po przepis jak to zrobić oraz oczekiwane efekty odsyłam do strony Dzikie barwy.

Tworzymy

mniszek na płótnie

Liście mniszka lekarskiego to gotowy szablon do tworzenia dzieł sztuki na płótnie lub kartce papieru. Jak to zrobić?

Potrzebna będzie kartka papieru, ale lepiej bawełniane cienkie płótno. Liście i kwiaty układamy na płótnie w pożądany wzór. Będziemy uderzeniami młotka starać się przenieść wzór na nasz materiał. Najlepiej jest złożyć naszą tkaninę na pół, gdyż soczyste o tej porze roku liście odbiją się nam dwustronnie. Tłuczemy z wyczuciem, zdejmujemy nasze roślinne szablony i podziwiamy efekt.

Kolorowanka

Poniżej zostawiam Wam do pobrania kolorowankę dla najmłodszych z mniszkiem w roli głównej.

Kolorowanka do pobrania

Dobrej zabawy!

Info o innych roślinach, które mają moc znajdziecie w zakładce O roślinach.

Ciekawostki i supermoce dębu…

liscie dębu

Dąb różne ma oblicza i kryje wiele tajemnic… Starszemu pokoleniu jednoznacznie kojarzy się z polską ziemią, ale niestety dzieci na zajęciach często go nie rozpoznają. Czas to zmienić! Pokusiłam się o zebranie różnych gromadzonych przeze mnie informacji o dębach pod kątem wykorzystania ich do zainteresowania dzieci przyrodą. Zaczynamy…

Drzewo symboliczne, mityczne

Symbol długowieczności

Dąb pojawia się w mitologii greckiej, rzymskiej, u Celtów, Słowian i w wierze chrześcijańskiej. Wiązany był z boskością. Składano pod nim ofiary i otaczano wielką czcią. Rozłożysta korona dębu miała stanowić podporę nieboskłonu i być siedliskiem bóstw, a korzenie sięgać głębin piekła. Dąb był zatem symbolem wszechświata, długowieczności i nieśmiertelności.

Takie wyobrażenia o dębie zapewne mają związek z jego żywotnością, która dochodzi do tysiąca lat. W Polsce najstarszym znanym dębem ok 800 letnim był dąb Bolesław, powalony przez siły natury w 2016r.

dab wilanow
dąb w parku Pałacu w Wilanowie

W związku z omówioną symboliką i jego długowiecznością wiele dębów na terenie Polski zostało uznanych za pomniki przyrody. Jest ich aż 11 tysięcy w grupie 30 tysięcy pomników przyrody .

I tu propozycja dla małych przyrodników: przy kolejnych wakacjach, wycieczkach poza miasto czy nawet spacerach w miejskich parkach sprawdźcie czy nie spotkacie jednego z chronionych tysięcy dębów. Weźcie aparat, miarkę, kartkę papieru i udokumentujcie co zobaczycie. Za parę lat jak nadarzy się kolejna okazja porównacie swoje spostrzeżenia.

Uroczysta odznaka

Starożytni Rzymianie i Grecy wierzyli, że dąb jest siedzibą Jowisza i Zeusa. Dodatkowo Rzymianie odznaczali swoich wybitnych obywateli za zasługi wieńcem z liści dębowych (corona civica).

winiec na pluszowym misku
corona civica dla obywatela misia

Na zdjęciu moja wersja corona civica dla obywatela misia, za jego wielkie zasługi w utulaniu domowników. Zróbcie swój – może być wieńcem za zasługi lub po prostu dekoracją w świąteczny czas. Potrzebny jest drucik oraz duuużo dębowych liści.

Symbol męstwa

Od wieków dąb symbolizował męstwo, siłę i mężczyznę. Świadczą o tym powiedzenia typu „chłop jak dąb” czy „wielki jak dąb, a głupi jak głąb”. Znacie jeszcze jakieś? Możecie utworzyć swoje rymowanki.

Nazewnictwo

Od dębu wywodzi się dawna nazwa kwietnia – dębień. Związane jest to z okresem kwitnienia dębów, który przypada na wiosenne dni kwietnia.

Jest imię męskie Dąb i żeńskie Dąbrowa=Dobrawa, ale i wiele nazw miast i miejscowości wywodzi się od dębów np. Dębki, Dąbrówka.

I tu kolejny pomysł na zabawę: Otwórzcie książkowy atlas Polski i policzcie wszystkie miejscowości kojarzące się z dębem.

miejscowosci zwiazane z debem

Pieniądze

Motyw żołędzi i liści dębu pojawia się w wielu herbach miast i na monetach. W moich zbiorach znalazłam liście dębu na marce niemieckiej,  na groszach z okresu międzywojnia, na francuskim franku z okresu powojennego, na obecnych w obiegu eurocentach  i polskich groszach. Przyjrzyjcie się im. Ile jest liści na każdym z nich? Jak wyglądają? Od razu podpowiem, że na groszach liści dębu jest  tyle ile groszy dana moneta  jest warta. A dodatkowa ciekawostka jest taka, że liście te przedstawiają liście dębu czerwonego, który nie jest naturalnie występującym dębem na terenie Polski. Dlaczego taki okaz reprezentuje polski pieniądz – nie wiadomo.

lisc debu na monetach
liście dębu na monetach

Charakterystyka dębu

Rodzime dęby – szypułkowy i bezszypułkowy są drugimi po sośnie najczęściej występującymi drzewami w lasach państwowych. Nie są to jednak jedyne gatunki występujące obecnie w Polsce. Dąb czerwony, przywieziony z Ameryki Północnej, świetnie przystosował się do polskich warunków i obecnie uważany jest za drzewo inwazyjne zagrażające naszym rodzimym dębom. Kolor jego jesiennych liści bardzo spodobał się ogrodnikom dlatego licznie sadzili w prywatnych ogrodach i parkach. Liście dębu mnie również wpadły w oko i wykorzystałam je do przygotowania  świątecznych kartek.

Zastosowań liści w artystycznej twórczości dzieci znajdzie się jeszcze wiele. Do dzieła!

Dęby pierwszy raz zakwitają w wieku ok 40 lat albo później. Są wiatropylne. Dęby są jednopienne czyli kwiaty męskie i żeńskie znajdują się na tej samej roślinie. Męskie kwiaty to zwisające wiosną kotki, a żeńskie kwiaty zebrane są po kilka u nasady pędów. Dęby rosną wzwyż do ok 200 lat, później rozrastają się jedynie wszerz – czyli pień drzewa zwiększa swój obwód.

Dąb należy do najstarszych drzew i istnieje na ziemi już od  65 mln lat. Przez wieki botanicy opisali ponad 200 gatunków dębów z różnych stron świata.

Rodzime dęby zrzucają liście na zimę, ale są też takie, które nie pozbywają się liści. Rosną w Basenie Morza Śródziemnego i są to np. dąb ostrolistny oraz dąb korkowy. Ten ostatni jest ciekawym okazem do omówienia, bowiem pozyskuje się z niego korek wykorzystywany np. do tablic korkowych czy zatyczek do wina. Surowcem jest kora dębu. Po okorowaniu odrasta, co pozwala wielokrotnie pozyskiwać ją z jednego drzewa. Podobno zabieg ten nie wpływa na żywotność drzewa, bo zdejmuje się obumarłe cząstki kory, a środek drzewa nadal jest zabezpieczony żywą korą. Szczegółów na ten temat szukajcie w muzeum korka w Hiszpanii niedaleko Barcelony – Museo del Suro. Byłam i polecam.

muzeum korka w Hiszpanii
Museo del Suro. Hiszpania

Supermoce dębu – jaka jest rola dębu w przyrodzie

Dąb źródłem pożywienia

Pierwotnie dęby sadzono jako pasza dla świń. W średniowieczu wartość dąbrowy nie zależała od ilości drewna znajdującego się w lesie, ale od liczby świń, które był w stanie wyżywić dębowy las.

Owoce dębu – żołędzie stanowią ważny pokarm dla leśnej zwierzyny.  Żołędzie spadają z drzew jesienią i są idealnym pożywieniem przed zimową głodówką. I tu mała dygresja – ludowe powiedzenia mówią, że gdy dąb obrodzi to sroga zima nadchodzi. A jak było w tym roku? Sprawdzimy?

Smakoszami żołędzi są m.in. żubry, łosie, jelenie, dziki, sarny, wiewiórki, myszy, sójki, a także kaczki krzyżówki bardziej znane nam z parkowych okolic.

słonik żołedziowiec
słonik żołędziowiec

Z żołędziami silnie związany jest owad o wdzięcznej nazwie słonik żołędziowiec (na zdjęciu). Pisze tu o nim bo jego larwy rozwijają się wyłącznie we wnętrzu żołędzi i można go często w okolicach dębów spotkać.

Ale żołędzie nie służą tylko mieszkańcom lasu. Człowiek również korzysta z tego dobrodziejstwa, bowiem przez lata przygotowywano z niego mąkę. Stanowiła dodatek przy wypieku chleba lub innych wyrobów cukierniczych. Ja przetestowałam jeden przepis na ciasteczka z mąką żołędziową (podzielę się nim przy innej okazji), a ciasteczka wyszły zupełnie inne niż znane nam ciasteczka pszenne, bardziej korzenne i sycące.

ciasteczka zoledziowe

Dobra dusza dla powietrza

Drzewa żyją dzięki fotosyntezie. Słońce +chlorofil + dwutlenek węgla + woda pozwalają wytworzyć roślinie pożywienie. Ale dla nas istotniejsze jest to, że przy tej okazji wytwarzają tlen, niezbędny do naszego życia. W obecnej dobie zanieczyszczeń środowiskowych warte zauważenia jest również fakt, że drzewa pochłaniają gazy zanieczyszczające powietrze i dzięki temu przyczyniają się do jego oczyszczenia.

Drzewa są również świetnym klimatyzatorem. Rozłożysta korona dębu w szczególności posłuży jako przykład. W upalne dni jego cień nieco ochładza temperaturę wokół, a odparowywana woda z liści dodatkowo nawilża powietrze. Podczas silnych wiatrów ściana lasu czy nawet pojedyncze drzewa zatrzymują wiatry i osłabiają ich moc. Właściwość przydatna zwłaszcza podczas mroźnych zim podczas, których silny wiatr potęguje odczucie zimna przez zwierzęta i ludzi, a także przyczynić się do przemarznięcia roślinności.

Przyjaciel wszystkich

Całe drzewo zapewnia schronienie dla wielu zwierząt. W jednej z książek przyrodniczych przeczytałam, że badacze naliczyli 1500 gatunków roślin i zwierząt związanych z dębem. Ptaki wiją tu swoje gniazda, drążą dziuple, kryją się przed drapieżnikami. Gałęzie służą za ławeczkę do obserwowania otoczenia, miejsce spotkań. Obumarłe konary są siedliskiem grzybów, owadów, małych gryzoni. Dobrze obserwując drzewo możemy zauważyć kolejne ciekawe zjawiska.

Liście są miejscem wylęgarnia się larw z rodziny galasówkowatych. Pisze o nich tu bo galasy oprócz bycia pożywieniem dla larwy są również wykorzystywane do innych celów, o których za chwilę.

galas na lisciu debu

W pobliżu dębów rosną np. prawdziwki, podgrzybki, ale również można znaleźć trufle. O ciekawostkach dotyczących grzybów pisałam tu.

Dąb dla człowieka

Na początek o galasach, czyli naroślach na liściach, w których rozwija się larwa owada. Galasy wykorzystywano na kilka sposobów: po pierwsze do garbowania świeżych skór, aby się nie popsuły; w celach leczniczych, o których później oraz w celach piśmienniczych.

Z galasów dębowych produkowano niegdyś atrament. Pozyskana tanina (garbniki) z galasów wymieszana z siarczanem żelaza dawała czarnobrązowy kolorowy płyn. Znalazłam przepis, że w warunkach domowych wystarczy zmiażdżyć galasy na papkę dodać niewiele wody, opiłki żelaza lub zanurzyć gwoździa. Zagotować, ostudzić i atrament gotowy. Tak też uczyniłam i owszem woda zabarwiła się, ale bardziej na brązowo. Może za mało gwoździ, może skład nie ten? Spróbujcie sami dojść do idealnych proporcji. Faktem jest, że kolor atramentu pozostawiony na kartce papieru nie wyblakł przez długi czas.

Drewno dębu jest bardzo wytrzymałe, ciężkie, twarde i odporne na wilgoć. Dodatkowo dzięki taninom, o których już pisałam jest odporne na ataki owadów i grzybów. Dlatego też znalazło powszechne zastosowanie w przemyśle meblarskim i budownictwie. Wikingowie używali drewna dębowego do produkcji swoich długich okrętów, a od dawien dawna w beczkach z drewna dębowego przechowywane jest piwo i wino.

Drewno dębu szypułkowego zanurzone w wodzie przez kilkaset lat nie gnije, a wręcz zyskuje na wartości. W skutek reakcji  garbników zawartych w dębinie z solami żelaza drewno dębu ciemnieje.  Dodatkowo wzbogaca się o nowe substancje mineralne, które zwiększają jego wytrzymałość. Takie osuszone drewno nazywane jest polskim hebanem – czarnym dębem. Jest rzadkie i luksusowe i kosztuje krocie. Co ciekawe zatopione w rzekach i kopalniach stanowi własność Skarbu Państwa, a w Rosji posiadanie mebli z tego surowca było niegdyś karane śmiercią (nie dotyczyło to oczywiście samego cara).

A jak ocenić wiek drzewa? Na to pytanie każde dziecko zna prostą odpowiedź po słojach widocznych w ściętym drewnie. A jak to sprawdzić nie ścinając drzewa? I tu przychodzi nam z pomocą dr. Longin Majdecki, który opracował tabelę pozwalającą oszacować wiek drzewa mierząc jego obwód. Poniżej wycinek z obliczeniami dla dębu. Weźcie miarkę do parku i zabawcie się w zgadywanie wieku drzew, a później zweryfikujcie to pomiarem i danymi z tabelki. Dzieci to wciąga. Tabela L. Majdeckiego zawiera pomiary również dla innych gatunków drzew. I tu tworzymy kolejne dziecięce wyzwanie, bo ta sama grubość różnych gatunków drzew nie oznacza tego samego wieku…

wiek dębu średnica w cm obwód w cm
20 9 28
40 18 56
70 35 110
100 47 147
120 55 172

Najgrubszy dąb zewidencjonowany w Lasach Państwowych ma obwód 609cm. Ciekawe ile ma lat…

dzieci mierza obwod drzewa

Dębowa supermoc leczenia

W drodze ewolucji rośliny przystosowywały się do zmieniających się warunków życia. Zmieniały swój wygląd czy skład chemiczny, a wszystko po to by nie zostać zjedzonym, rozmnożyć się i przetrwać. W przypadku dębu przykładem mogą być garbniki, które mają chronić drzewo przed grzybami i innymi szkodnikami.

Człowiek w drodze ewolucji również poszukiwał sposobów na przetrwanie i próbował różnego pożywienia, zmieniał zachowania i wyciągał wnioski. Doszło do tego, że odkrył iż niektóre części dębu mają ciekawe właściwości mogące utrzymać go w lepszym zdrowiu. I tak po wielowiekowych próbach uznano młodą korę, liście i galasy za lecznicze. Wszystkie zawierają garbniki, które dziś wiemy to również z badań wykazują właściwości ściągające, antywirusowe i przeciwzapalne.

Surowce dębu tradycyjne stosowano w leczeniu ostrych biegunek oraz zewnętrznie przy zapalnych chorobach skóry. Nie znalazłam przeciwskazań do stosowania dębu u dzieci o ile dawka zostanie dostosowana do wieku. Trzeba jednak pamiętać, że zbyt duże spożycie dębiny może wyleczyć biegunkę tak, że zakończy się ona zaparciem 🙂

W warunkach surwiwalowej wędrówki zmiażdżone galasy mogą posłużyć jako okład na oparzenia redukując ból i obrzęk, a w przypadku otarć szybko zatrzymać krwawienie.

I jeszcze ciekawostki z ludowych zastosowań dębu jako leczniczego drzewa. Aby uchronić się od bólów pleców zalecano ocierać się plecami o pień dębu. W tym samym celu gałązki dębowe przyczepiano sobie za pas podczas żmudnych prac przy żniwach. Nie sprawdzałam, ale może warto?

I na koniec humorystycznie:

Wierszyki ćwiczące języki

„Ząb zupa zębowa, dąb zupa dębowa” Spróbujcie szybko wypowiedzieć to zdanie i nie wpadnijcie w pułapkę językową 🙂 Miłej zabawy!

PS. W zakładce O roślinach znajdziesz ciekawostki przyrodnicze, m.in. o innym charakterystycznym dla Polski drzewie – lipie. Miłej lektury!

Apteczka globtrotera cz.1

Jak opatrzeć ranę w plenerze i zrobić naturalny roślinny plaster?

plaster zadanie

 

Krótko i na temat. Jesteśmy na wycieczce w terenie. Nieopatrznie u nas lub na skórze naszego dziecka pojawia się rana wynikająca z zadrapania czy otarcia. Krew specjalnie nie tryska, więc na pierwszy rzut oka jest szansa na przeżycie 🙂  I pojawia się pytanie. Jak taką ranę zabezpieczyć?

Z pomocą przyjdą nam najpospolitsze rośliny, które spotykamy w terenie. Moim patentem na takie rany jest:

Zamiast plastra użyjemy:

  • Liść krwawnika             krwawnik
  • Liść babki lancetowatej lub  babki zwyczajnej   babka lancetowata
  • liść pięciornika gęsiego       pięciornik gęsi
  • duże liście szczawiu lub lipy, pędy pokrzywy, ewentualnie bandaż lub kawałek tkaniny

Oczywiście surowce, których będziemy używać powinny być czyste, bez piachu, najlepiej opłukane w wodzie. Jeśli brakuje nam czystej wody to można wykorzystać ślinę.

Wybrane tu rośliny posiadają właściwości bakteriobójcze oraz wspomagają gojenie się ran.

  • Babka lancetowata posiada aukubinę, która ma działanie odkażające, dodatkowo zawiera śluzy, które pomagają utrzymać odpowiednią wilgotność gojącej się rany.
  • Krwawnik hamuje krwawienia, działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo poprzez zawartość w nim garbników i olejku eterycznego.
  • Podobnie pięciornik kurze ziele zawiera m.in. garbniki, dzięki którym hamowane jest krwawienie.

Krwawnik/ babkę / pięciornik gęsi rozgnieść tak, aby puściły sok. Utworzyć kulkę i przyłożyć do rany. Owinąć dużym naturalny plasterliściem opatrunkowym np. szczawiu lub lipy.

Ogonkiem liścia można zrobić dziurkę w liściu i tak zabezpieczyć przed odpadnięciem, lub owinąć np. pędami pokrzywy (te starsze, kwitnące mają pędy bardziej włókniste i nadają się jako zamiennik sznurka. Aby straciły swą parzącą moc należy pognieść ją chwilę w rękach – to dla odważnych. Ale można też ugnieść pędy przez materiał i w ten sposób darować sobie piekące doznania ze spotkania z pokrzywą)

 

Witaminowe superfoods – jak przemycić skarby natury w czasie choroby dziecka

Za oknem plucha, szaro, zimno to znak, że rozpoczął się sezon na infekcje. Przedszkolne/ szkolne zabawy, uściski i ograniczony dostęp do świeżego powietrza sprzyjają rozprzestrzenianiu się infekcji wśród dzieci.

Jak zapobiegać i walczyć z infekcją u dzieci?

Na pomoc przychodzą tu rośliny lecznicze takie jak acerola, dzika róża, rokitnik, nać pietruszki  i czarna porzeczka. Są to rekordziści w zawartości witaminy C w 100g surowca. Za chwilę ujawnię rąbka tajemnicy, ale  patrząc na te liczby należy pamiętać, że zawartość witaminy C (innych składników również) jest bardzo zmienna i zależy od gatunku, odmiany, pory roku, w której został pozyskany surowiec, warunków uprawy, sposobu przechowywania  czy przygotowania surowca do badań. Liczby w zależności od źródła mogą znacząco się różnić, ale myślę że tendencja jest zachowana – czyli na szczycie pozostaną te same rośliny.

Superfoods z witaminą C

Ranking mamy, ale żeby nie było tak prosto to witamina C jest bardzo nietrwała . Jej zawartość zmienia się tak naprawdę z minuty na minutę, bo ulega rozkładowi już podczas zbierania owoców czy innych części roślin.

Witamina C jest wrażliwa na światło, temperaturę, co sprawia że również parząc sobie herbatkę możemy zmniejszyć jej zawartość do zera i z herbatki witaminowej zrobimy sobie herbatkę smakową. Dotarłam do badania, w którym zbadano wpływ temperatury na zawartość witaminy C w naparze pokrzywy – z wartości 36mg/100g w liściach spadła do 0,03mg/100g w naparze. Słabo… W tym aspekcie wyjątkiem jest rokitnik, który nie posiada w swoim składzie supermocy związków odpowiedzialnych za utlenianie i rozpad witaminy C. Wniosek -> herbata z suszonych owoców rokitnika będzie cały czas pełna witaminy C.

I jeszcze wspomnę, że zamrażanie, długotrwałe przechowywanie i suszenie również zmniejszają zawartość witaminy C w surowcu nawet do 90%.

Trochę cyferek przedstawiłam, ale wniosek jest jeden witaminę C należy przyjmować najlepiej na surowo, czyli w najmniej przetworzonej postaci i możliwie jak najszybciej po zebraniu surowca.

Jak podawać dzieciom witaminę C?

I pojawia się pytanie jak podać dziecku witaminę C w sposób atrakcyjny i jednocześnie bezpieczny.

Przedstawię moje 3 propozycje. Uwzględniając wcześniejsze uwagi dotyczące nietrwałości tej witaminy wykorzystuję rozwiązania na surowo, czyli bez obróbki cieplnej. Oczywiście najlepiej byłoby zjeść poszczególne surowce prosto z krzaka czy pola, ale zimą raczej nie jest to możliwe.

Dla dzieci zalecane spożycie witaminy C zależy od wieku i płci i kształtuje się od 40 mg/ dobę dla rocznych dzieci do 65/75 mg dla 18 letnich dziewcząt/ chłopców odpowiednio (normy żywienia z 2017r). Przedawkowanie przy normalnym trybie życia raczej nie jest możliwe. Witamina C jest rozpuszczalna w wodzie i nadmiarów pozbywamy się wraz z moczem. Przedawkowanie może objawić się problemami układu pokarmowego, głównie biegunką i ustępuje po zmniejszeniu spożycia.

I jeszcze kilka słów o badaniach nt. wpływu witaminy C na przebieg infekcji. Wyniki tychże badań nie są jednoznaczne i  nie ma zgody wśród naukowców nt. korzystnego wpływu aplikowania witaminy C na przebieg infekcji.  Jak wiadomo zioła zawierają wiele substancji czynnych, które oddziałują jednocześnie na organizm i nie wszystko jesteśmy w stanie zmierzyć naukowo. Tradycyjnie, rośliny te były traktowane jako źródło witamin, które wspomagały rekonwalescencję. I to do mnie przemawia.  Przyjmując naturalne źródła witaminy C w postaci roślinnej będziemy przyswajać cały szereg witamin i minerałów, które znajdują się w tych surowcach i wspomogą nasze dzieci w powrocie do zdrowia. W syntetycznej, sproszkowanej wersji witaminy C takich skarbów nie znajdziemy. I to jest właśnie supermoc roślin!

A teraz wyzwanie…

Jak przemycić superfoods w trakcie choroby dziecka i nie tylko?

Pietruszkowe pesto

pietruszkowe pesto

Z mojego doświadczenia dzieci nie specjalnie lubią zielone warzywa na talerzu, a pokrojoną pietruszkę traktują jak włos w zupie, którego natychmiast trzeba się pozbyć.  Oto sposób by przemycić pietruszkę. Koloru zielonego nie zmieniłam, ale smak jest inny.

Potrzebujemy:

  • natka pietruszki – 1 pęczek
  • czosnek – 1 duży ząbek
  • orzechy nerkowca – 50 g
  • oliwa/ łagodny olej – 80 ml
  • sól/ pieprz do smaku
  • parmezan – opcjonalnie

W skrócie o supermocach składników:

  • pietruszka -> m.in. super źródło witaminy C
  • czosnek -> m.in. działanie bakteriobójcze
  • orzechy nerkowca -> m.in. nienasycone kwasy tłuszczowe

Wszystkie składniki zmiksować na papkę w blenderze i gotowe. Idealne pesto do makaronu lub na kanapki.

Witaminowa bomba żelkowa

acerola żelki

Sok z owoców aceroli jest gęsty, smak ma mało wyrazisty dlatego w czystej postaci i jeszcze bez cukru raczej ciężko zaaplikować maluchom. Dlatego żelki przyjdą nam z pomocą.

Potrzebujemy:

  • sok z owoców aceroli bez cukru – 60 ml
  • sok z pomarańczy – 40 ml
  • skórka otarta z pomarańczy – 1 łyżeczka
  • żelatyna – 2 łyżki
  • woda – 4 łyżki

W skrócie o supermocach składników:

  • acerola -> m.in. super źródło witaminy C
  • pomarańcza -> m.in. witamina C

Żelatynę przygotowujemy wg przepisu (ja rozpuszczałam w gorącej wodzie), gdy nieco przestygnie dolewamy sok z aceroli, sok z pomarańczy oraz dodajemy skórkę z pomarańczy. Mieszamy i przelewamy do foremek do lodów lub innego pojemnika z którego będziemy mogli wydobyć zastygnięte żelki. Wkładamy na 10 min do zamrażarki, wyjmujemy i gotowe. Nie zostawiamy ich w zamrażarce, bo tracą właściwości oraz strukturę.

Efektem są pyszne żelki o smaku pomarańczowym z witaminową bombą w środku.

Czekoladowy syrop mocy

Kakao świetnie maskuje i podbija różne smaki, a dzieci uwielbiają czekoladę. Dlatego przemycam sok z dzikiej róży i bzu czarnego w postaci czekoladowego syropu mocy. Smak przypomina mi domową śliwkową nutellę. Mniam 🙂

Kilka składników, 5 min pracy i bomba witaminowa gotowa.

czekoladowy syrop mocy

Potrzebujemy:

  • sok z owoców dzikiej róży bez cukru – 100 ml
  • sok z owoców czarnego bzu bez cukru – 100 ml
  • kakao – 2 łyżki
  • cukier lub inne źródło słodkości – 4 łyżki lub mniej/więcej jak wam będzie smakować
  • przyprawy np. wanilia, cynamon wg uznania

W skrócie o supermocach składników:

  • dzika róża -> m.in. super źródło witaminy C
  • czarny bez -> m.in. antocjany, witaminy
  • kakao -> m.in. magnez

A teraz do dzieła:

Soki z dzikiej róży i z czarnego bzu łączymy. Dodajemy kakao, cukier, przyprawy jeśli chcemy ich użyć i mieszamy, aż wszystko się połączy i rozpuści (nie podgrzewamy). Przelewamy do małej szklanej buteleczki np. po dziecięcym soczku i trzymamy bez dostępu do światła w lodówce.

I pamiętamy, że witamina C jest ulotna. Pijemy/ zjadamy nasze specyfiki na bieżąco. Zdrówka!