Zabawa z mniszkiem lekarskim

mniszek na lace

O tym, że kocham chwasty już pisałam 🙂 Dziś dzień doceniania chwastów i nie mogłam się oprzeć pokusie uczczenia tego dnia wpisem o chwastach.

W dzisiejszym wpisie mowa będzie o mniszku lekarskim (pospolitym) – Taraxacum officinale.  Rozpoznawalny jest chyba przez wszystkich: dorosłych i dzieci. Ale czy wiecie o nim to?

O co chodzi z mniszkiem?

Botaniczna nazwa każdej rośliny określona jest w języku łacińskim. Taka zasada została wprowadzona w XVIII wieku przez Karola Linneusza – szwedzkiego przyrodnika, lekarza, autora pierwszego systemu klasyfikacji roślin. I tu sprawa jest prosta – wszystkie rośliny odtąd mają wspólny mianownik i mogą być w ten sposób rozpoznawane i porównywane.

Inaczej ma się sprawa w przypadku nazewnictwa, które jest w powszechnym użyciu. Różni się ono bowiem w zależności od kraju, regionu, języka, wymowy i po prostu skojarzeń.  Mniszek lekarski jest idealnym przykładem by to pokazać.

Pierwsze skojarzenie dzieci to dmuchawiec . Oczywiste, że nazwa ta nawiązuje do puchowych kul, którymi rozsiewane są nasiona.

Inna powszechnie używana nazwa to mlecz. Tu też skojarzenie łatwe do wytropienia, bo urwane liście mniszka wydzielają  biały sok kojarzony z mlekiem. Dla formalności dodam, że w naturze istnieje roślina, która jest podobna do mniszka i botanicznie nazwana jest mleczem. Ale o różnicach i podobieństwach będzie innym razem.

W języku niemieckim nazwa mniszka skojarzona została z wyglądem jego liści przypominających zęby lwa – Löwenzahn. W języku angielskim podobnie – dandelion. Na pierwszy rzut oka jakoś nie kojarzy mi się to z zębami lwa w języku angielskim – gdzie tooth?, gdzie lion? I tu ciekawostka, bo dandelion to nieco zmienione określenie lwich zębów z języka francuskiego – dent de lion. A żeby było ciekawiej to w języku francuskim powszechnie używa się innej nazwy skojarzonej z inną właściwością mniszka…

Pissenlit – to w wolnym tłumaczeniu z języka francuskiego – sikanie do łóżka. Tak Francuzi nazywają mniszka, pewnie ze względu na jego właściwości moczopędne.

Spotkamy również nazwy mlecz zajęczy czy mlecz króliczy – szczególnie lubiany pokarm tych zwierząt. W zasadzie dla wszystkich zwierząt roślinożernych jest dobrą paszą, bo polepsza smak, reguluje trawienie i zapobiega przykrym dolegliwościom trawiennym.

A polska nazwa mniszek?  Pochodzi ze skojarzenia prawie łysej głowy mnicha z nagim dnem koszyczka kwiatu mniszka, ogołocony po zdmuchnięciu przez wiatr nasion z lotnym puszkiem.

I na koniec zachęta do gry w skojarzenia – kolejne nazwy mniszka, z którymi się spotkałam to żabi kwiat, męska stałość, podróżnik mleczowaty, papawa, mlecznic, popia głowa. Kto zgadnie ich pochodzenie?

Zabawy z mniszkiem dla dzieci

A teraz kilka inspiracji jak wykorzystać mniszka w zabawie z dziećmi. Można go spotkać praktycznie wszędzie, w mieście na trawniku, na polu i w lesie. Każdemu dziecku się dobrze kojarzy, więc trzeba to wykorzystać 🙂

Ćwiczenia logopedycznedziecko i mlecz

Zdmuchujemy nasionka z dmuchawców, przy okazji możemy użyć mniszka do różnego rodzaju wróżb.

Zabawa w skojarzenia

Znacie już różne nazwy mniszka, nie odkrywajcie wszystkiego przed dziećmi. Zabawcie się w skojarzenia i małych detektywów. Może być przy tym dużo śmiechu…

Obserwacje pod mikroskopem

Sprawdźcie jak wygląda liść mniszka z bardzo bliska, jak wyglądają jego nerwy, jak wygląda ziarenko i puszek ułatwiający mu przemieszczanie się z wiatrem, poszukajcie pyłku w kwiatku i co tam jeszcze wam przyjdzie do głowy. Ja ostatnio odkryłam mini mikroskop czyli taki dodatkowy zoom, który można zamontować do aparatu w telefonie komórkowym. Rewelacyjnie się sprawdza w plenerze!

Ćwiczymy rysowanierysujemy dmuchawiec

Krok po kroku rysujecie dmuchawiec, czyli owocostan mniszka.

Malujemy farbamimniszek farbami

  • kolorowy papier
  • biała farba
  • dmuchawiec w formie ciapek z pędzla umoczonego w białej farbie

Inna opcja dla utworzenia dmuchawca to skleić papier w mały rulonik. mlecz farbamiNaciąć jego brzegi, tak aby powstało coś a la płatki. Umoczyć w farbie i punktowo naciskać w różnych miejscach tworząc puchaty dmuchawiec.

 

Jeszcze inna opcja to wykorzystanie kwiatów mniszka zamiast pędzla do malowania farbami.

Robimy kwiaty z włóczkikwiat mniszka z wloczki

  • Zielona słomka, ale lepszy będzie drucik – nie będzie widać w kwiatku, poza tym łatwiej nim ruszać niż słomką, a w przypadku małych rączek to ma duże znaczenie
  • Wokół zębów widelca lub wokół 2-3 palców u ręki nawijamy dużo żółtej włóczki – z tego powstanie kwiat
  • Wsuwamy słomkę/drucik równolegle do widelca/ palców i zawijamy wokół włóczki, tak aby się nam nie rozplątała
  • Zielona włóczką owijamy łączenie słomki/drucika z żółta włóczką i dalej owijamy nią słomkę/ drucik, aż powstanie zielona włóczkowa łodyga.

Robimy wianki i bukietywianek z mniszka

Zrywamy świeże kwiaty z długimi łodygami i zaplatamy jak warkocz. Niestety kwiaty szybko więdną, ale ładnie zaprezentują się do zdjęcia.

 

Rozety liści mniszka już ładnie prezentują się na ziemi. Na kwiaty trzeba będzie poczekać jeszcze chwilę, ale jak tylko się pojawią to ruszajcie w teren i do zabawy!

Jadalne ozdoby na choinkę

jadalne ozdoby na choinke

W duchu zero waste, a może po prostu wykazując się gospodarnością w domu mam propozycję, by w tym roku przygotować naturalne, jadalne ozdoby świąteczne na choinkę. Widzę tu miejsce dla  aktywności rodzinnej, frajdę z tworzenia czegoś pożytecznego, niepowtarzalne  własnoręcznie stworzone dzieła sztuki, a na koniec radość z konsumpcji tego co powstało.

Plan jest taki…

Rodzinnie, z produktów dostępnych w każdej kuchni, ewentualnie  wspierając się zaopatrzeniem pobliskiego sklepu tworzymy proste ozdoby do zawieszenia na choince. Jak tylko produkcja zostanie zakończona, w ilości satysfakcjonującej całą rodzinę (ważne by wystarczyło różnorodnych smakołyków nie tylko dla twórców, ale też dalszej rodziny i gości, tych niezapowiedzianych też) wieszamy nasze dzieło na choince.

Później…

Podziwiamy nasze dzieła sztuki, tak do Wigilii, a później…. mniam, chrum, siorb i co tam jeszcze 🙂

 I finał…

Finał jest taki, że brzuchy domowników są pełne, kubki smakowe pobudzone, a choinka znów jest zielona (zniknęły ozdoby) i można ją łatwo wynieść do ogródka i posadzić . Oczywiście dotyczy to wersji choinki ukorzenionej w donicy (takich niestety mało w sprzedaży). Ewentualnie dla przedłużenia atmosfery świąt można taką choinkę po prostu wystawić na balkon, taras itp. i podziwiać aż do wiosny, bo póki zimno, to igły opadać zbytnio nie będą.

A teraz konkrety, jakie ozdoby choinkowe możemy własnoręcznie zrobić?

pierniki na choinke

Pierniki

Pierwsze skojarzenie to pierniki. Oczywiste! Będzie to frajda dla dzieci przy wyrabianiu ciasta, wycinaniu i dekorowaniu. Przyprawy korzenne (cynamon, imbir, ziele angielskie, kolendra …) nadające piernikom ich charakterystyczny smak, na pewno przydadzą się brzuchom-obżartuchom w ciężkiej pracy trawienia różnorodnych potraw ze świątecznych stołów. Zatem piernikom mówimy zdecydowanie TAK.

Przepisów na pierniki jest pewnie tyle ilu kucharzy, zainteresowanych odsyłam do tej sprawdzonej wersji ze zdjęcia. Warto jednak wybrać taki przepis, który dostarczy nam pierników, które nie muszą leżakować i od razu gotowe są do schrupania. Oczywiście w wycinanie form i dekorację angażujemy dzieci.

grzaniec dla dzieci

Ozdoby na świąteczny grzaniec dla dzieci

Kolejną dekorację świąteczną proponuję wykonać do sporządzenia świątecznego grzańca dla dzieci. Przepis sprawdzony i smakowity bardzo, ale o nim za chwilę. Dla jego przygotowania potrzebne nam będą ozdoby w postaci:

  • suszone plastry pomarańczy
  • suszone plastry jabłek
  • anyż gwiazdkowy

Pomarańcze i jabłka kroimy/ dzieci używają gilotyny / kroją w cienkie plastry, układamy na papierze do pieczenia i suszymy w ciepłym piekarniku lub na kaloryferze. Dodajemy dekorację w postaci gwizdki anyżu (jeśli zamierzamy wykorzystać ozdobę do grzańca to nie polecam kleju tylko nitkę dla przywiązania anyżu do pomarańczy), wstążkę i gotowe.

Jak zrobić świąteczny, domowy grzaniec dla dzieci?

  1. Zagotować wodę
  2. W kubku zalać gorącą wodą gwiazdkę anyżu, suszoną pomarańczę oraz jabłko – ok ½ kubka
  3. Poczekać, aż uwolni się smak i aromat, ok 5 minut
  4. Dolać do pełna soku jabłkowego
  5. Gotowe!
  6. Anyż gwiazdkowy można wielokrotnie użyć do zaparzania i cieszyć się jego smakiem i aromatem. Pomarańczę i jabłko można zjeść.

zurawina na choinke

Owoce suszone

Kolejnymi jadalnymi ozdobami choinkowymi będą wszelakie suszone owoce. O jabłkach i pomarańczach już była mowa, ale można również w ten sposób potraktować gruszkę czy cytryny. A gdy nas najdzie ochota na coś do picia, to tym razem polecam napar z suszonych jabłek i gruszek + kilka goździków. Wyborne!

Z suszonych żurawin, rodzynek i moreli można stworzyć dekoracje nawlekając je na drucik. Dodajemy wstążkę i gotowe. Dla wygody proponuję słodkie bakalie najpierw spłukać wodą, inaczej małe dziecięce rączki będą bardzo klejące wykonując to zadanie.

I tu znów na małe, słodkie conieco wianuszek z żurawin będzie jak znalazł. Wszystko w zasięgu ręki, bo na choince.

orzechy na choinke

Orzechy

Orzechy włoskie, laskowe, ziemne – wszystkie orzechy w skorupkach będą nadawały się na ozdoby choinkowe. Wystarczy dokleić czerwoną wstążkę, cos narysować  albo i nie i gotowe! Proste i efektowne. Przy okazji orzechy stanowią super źródło kwasów tłuszczowych i innych minerałów wspierających rozwój dzieci, więc warto podsunąć je do złupania i schrupania naszym małym domownikom.

Dobrej zabawy i smacznego!

Zielnik – dziecięca księga roślin

Były zbiory na terenie Kaszubskiego Oka w Gniewinie. Miał powstać zielnik. Oto i on…

zielnik diy

Ale zanim opowiem jak powstawał, mała refleksja z jednych z warsztatów, które prowadziłam. Celem warsztatów było zapoznanie się z roślinami, które dzieci codziennie mijają/ depczą na przedszkolnym placu zabaw. Najpierw zbieraliśmy części roślin, a później tworzyliśmy zielnik. I co w tym niesamowitego?  Dzieci (6 latki) przez całe 2 godziny były w pełni zaangażowanie, zainteresowane i skupione na zadaniu jakie miały do wykonania. Byłam pod wrażeniem i dlatego myślę, że warto bawić się z dziećmi w przyrodników, zwracać uwagę na detale, ćwiczyć koncentrację, spostrzegawczość, poznawać nowe rośliny, ich zastosowanie i twórczo spędzać razem czas.

A zatem do dzieła!

Jak wykonać zielnik z dziećmi?

Krótkie wskazówki, bo sprawa ma być dla dzieci prosta (dla dociekliwych rodziców też znajdzie się pole do rozwoju):

Zbieramy rośliny

Zbieramy rośliny, liście, kwiaty co nam wpadnie w ręce na spacerze w lesie, parku czy na łące pamiętając, że:

Część roślin jest pospolitych, czyli występują powszechnie na terenie Polski, łatwo się rozsiewają/ rozmnażają, nie są póki co masowo tępione przez człowieka, a zatem uszczknięcie jednego listka czy nawet ich większej ilość nie spowoduje ich wyginięcia z naszego środowiska.

Na drugim biegunie są takie rośliny, które są pod ochroną, a niektóre nawet ścisłą czyli grozi im wymarcie. Tutaj zaś zrywanie choćby części tych roślin nie sprzyja przedłużaniu ich życia. W tym wypadku proponuję zrobić zdjęcie roślinie i wdrukować je lub odtworzyć z dziećmi najbardziej wierną jego kopię na papierze.

Dla bardzo dociekliwych rodziców polecam stronę  http://www.gdos.gov.pl/ochrona-gatunkowa , gdzie znajdują się aktualne informacje o ochronie gatunkowej roślin, zwierząt i grzybów.  Ale warto mieć w pamięci, że piękne białe nenufary(grzybienie), pierwiosnki czy sasanki, które można w przyrodzie spotkać są właśnie pod taką ochroną.

Najlepiej na spacer zabrać ze sobą podręczny przewodnik pozwalający rozpoznać spotykane rośliny. Ideału na rynku polskim jeszcze nie znalazłam, ale można na początek spróbować z np. Mój pierwszy przewodnik. Jaki to kwiat? Wydawnictwo Multico. Książeczka ma 64 strony, jest lekka i poręczna do zabrania na spacer. Zawiera krótkie opisy roślin, miejsca występowania oraz realistyczne zdjęcia ułatwiające rozpoznanie rośliny w naturze. Treść jest napisana przystępnym językiem, bez zbędnych detali, informacje do przyswojenia przez dzieci.

rozpoznawanie roslin

Inną opcją jest korzystanie z jednej z aplikacji rozpoznającej rośliny na podstawie zdjęcia lub ze strony www.atlas.roslin.pl . Można tu wyszukać rośliny wg różnych charakterystyk lub na podstawie wykonanego zdjęcia.

Aby rośliny nie zwiędły w trakcie naszej wędrówki można je schować do plastikowego worka napełnionego powietrzem i szczelnie zamkniętego. Jest to fajne rozwiązanie, bo łatwiej jest później takie rośliny ładnie rozłożyć do suszenia, co nie jest takie proste gdy samoistnie zwiędną.

Suszymy rośliny

Po powrocie ze spaceru najlepiej jest zasuszyć najpierw rośliny. Robimy to wkładając je między dwie kartki papieru/ gazety i obciążamy ciężką książką. Co jakiś czas wietrzymy rośliny, by nie spleśniały w trakcie suszenia. Po kilku dniach, gdy roślina wyschnie możemy przystąpić do tworzenia zielnika.

Tworzymy zielnik

Co będzie nam potrzebne do wykonania zielnika? Ja proponuję następujący skład:

Tektura

Spinacze

Nożyczki

Białe kartki

Taśma klejąca

Kredki/ długopis/ołówek

Różne dekoracje wg uznania np. kolorowy papier,  naklejki

Do wykonania okładki proponuję tekturę (promuję recyklingJ). Wielkość dowolna. U mnie sprawdza się rozmiar zbliżony do A5 (czyli polowa kartki A4). Jest to rozmiar poręczny dla dzieci, a wielkość wystarcza dla oznaczenia listka czy kwiatka.

Na  białych kartkach umieszczamy zasuszone zioła, piszemy nazwę oraz symbolami określamy właściwości tej rośliny. Można wydrukować gotowe rysunki z internetu, ale lepiej wymyślić je z dziećmi, aby im się odpowiednio kojarzyły.  Na zdjęciu przykład dla babki lancetowatej

zielnik babka lancetowata

U mnie symbole oznaczają:

Talerzyk ze sztućcami – roślinę jest jadalna

Kubek – można zrobić z tej rośliny napój

Czerwony krzyż – roślina ma właściwości lecznicze. Tu można bardziej szczegółowo zaznaczyć właściwości lecznicze.  Skojarzenia dzieci dot. np. ran czy bólów brzucha z mojego doświadczenia są bardzo różne, więc zostawiam to inwencji młodych zielarzy.

I zielnik gotowy

zielnik gotowy

Pierwsze strony zielnika gotowe. Teraz można szukać kolejnych roślin do kolekcji albo poszerzać wiadomości o tych już poznanych. Można zbierać te same rośliny o różnych porach roku albo tylko drzewa albo kwiaty w kolorze żółtym… Możliwości jest mnóstwo.

Pomysł na inne spojrzenie na trawnik, rośliny w parku czy lesie już jest. Mam nadzieję, że dzieci połkną bakcyla i będą dalej chciały odkrywać sekrety roślin.

I pochwalcie się w komentarzach jaka powstała u was dziecięca księga roślin.

Ziołowy mini ogródek DIY– wersja dla chłopców

ziolowy-ogrodek

Pomysł na dziś – zróbmy balkonowy mini ogródek! Zerowaste, eko, tanio i slow;)

Ziołowy mini ogródek, który stworzyliśmy dostarczył dzieciakom dużo frajdy. Mogli robić to co dzieci lubią najbardziej, czyli – grzebać w ziemi, przesypywać, uklepywać, lać wodę, psikać i w końcu bawić się lego i samochodami. Ze sprzątaniem było już gorzej, ale to teraz mniej ważne…

Czego potrzebowaliśmy do wykonania ogródka?

– Dużej podstawki pod donice balkonową

– Ziemi do kwiatów

– Keramzytu

– Plastikowych pudełek do wykonania wzniesień

– Roślin – my wykorzystaliśmy poziomki, rozchodnik, miętę i goździki

– Zabawek

– Patyczków

– Gorącego kleju z pistoletu

Przy tworzeniu ogródka należy od samego początku mieć na uwadze, gdzie nasze dzieło będzie prezentowane – czy w plenerze, czy na balkonie czy też będzie zdobiło pokój najmłodszych. Należy bowiem przewidzieć jak będą zachowywały się użyte składniki podczas podlewania mini ogródka czy też kreatywnej zabawy naszych dzieci.

Pierwszy etap – baza

Pierwszy etap to przygotowanie podłoża. Do pojemnika, czyli u nas starej podstawki pod donicę sypiemy keramzyt jako drenaż. Nie robiliśmy dziurek do odpływu wody, więc drenaż koniecznie należy uwzględnić.

Następnie układamy wzniesienia. My wykorzystaliśmy pudełko po serku, aby stworzyć mały pagórek.

Przysypujemy całość ziemią i wsadzamy rośliny. Nasz wybór padł na rośliny z najbliższego otoczenia czyli:

-Poziomki – o dobroczynnych właściwościach napiszę, ale w skrócie zarówno owoce jak i liście poziomki są super dla dzieci – na  wzmocnienie  organizmu czy np. na biegunki

-Mięta – przede wszystkim jest idealnym napojem orzeźwiającym w czasie upałów, idealna na bóle brzucha czy mdłości

-Rozchodnik – do wykorzystania kojąco na rany, stłuczenia czy opuchnięcia, ale u dzieci raczej nie polecam

-Goździki ogrodowe – to nie są te same goździki, których używamy w kuchni, pełnią tu funkcję jedynie ozdobną

sadzimy rosliny

Drugi etap – dekoracje

Po posadzeniu roślin przychodzi czas na dekorację. Postawiliśmy na piknikowy nastrój, czyli stworzyliśmy z gałązek pociętych na małe odcinki małą chatkę. Patyczki kleiłam z pistoletu – szybko i skutecznie połączył małe elementy.  Do ogniska wykorzystaliśmy połamane mini kawałeczki gałązek.

Keramzyt wykorzystany jako drenaż wykorzystaliśmy również do wysypania ścieżki, ale lepszym rozwiązaniem byłby żwirek bo cięższy i dzięki temu mniej ruchomy przy podlewaniu.

 

I finito! Czas się bawić!

A teraz marzy mi się wersja dla dziewczynek, z wróżką, różem i słodyczą. Na pewno coś takiego jeszcze popełnię – ja, bo na chłopców chyba nie mam co liczyć.

 

Kwiatowy peeling DIY – zrób dla Mamy, Babci lub po prostu na prezent

kwiatowy peeling

Co będzie potrzebne do wykonania peelingu?

  1. Materiał ścierny – cukier biały/ trzcinowy – jego funkcją ma być ścieranie naskórka; ja wybieram opcję normalną czyli ani miałki ani rafinada
  2. Materiał o właściwościach nawilżających – tłuszcze
    • Oliwka dla dzieci – delikatnie pachnie, ma wiele składników chemicznych, więc nie wszystkim pasuje
    • Oleje spożywcze z pestek, orzechów i nasion – należy sprawdzić czy ich zapach nie będzie się kłócił z użytym przez nas dodatkowym zapachem
  3. Dodatki upiększające/ ulepszające peeling
    • Barwnik spożywczy – sprawdzić przed użyciem czy nie barwi skóry (czerwony barwnik Dr. Oetker w płynie jest ok, fioletowy barwnik Rolkem również, nie polecam czerwonego barwnika w proszku Eko-Pol, gdyż bardzo barwi skórę)
    • olejek eteryczny naturalny (czyli pozyskany z rośliny) lub olejek zapachowy/ aromat czyli olejek syntetyczny o zapachu np. róży
    • suszone płatki róży, kwiatu lawendy, chabru bławatka, nagietka itp. – polecam suszone, bo zapach już na starcie jest znany, a w przypadku świeżych kwiatów może się zmienić na nieprzyjemny i zepsuć naszą pracę
  4. Akcesoria
    • Pojemnik do przechowywania – np. słoik najlepiej z szerokim otworem, który ułatwia pobieranie peelingu w trakcie użytkowania
    • Pojemnik do mieszania
    • Mieszadło – np. łyżka/ łyżeczka
  5. Dziecięce rączki do wykonania całości  🙂

Jak zrobić kwiatowy peeling?

  1. Do pojemnika wsypać cukier, max do połowy jego wysokości, bo wtedy będzie łatwiej mieszać i zachować porządek na stanowisku pracy (np. 100g cukru do słoika 200g)
  2. Do cukru dodać barwnik spożywczy w dowolnym kolorze (2 krople na 100g porcję/ szczypta barwnika w proszku, może być więcej jeśli chcemy uzyskać intensywniejszy kolor)
  3. Wymieszać
  4. Do kolorowego już cukru dodać tłuszcz – 2 łyżki na 100g porcję.
  5. Wymieszać i sprawdzić czy powstał mokry piasek, jeśli nie to dodać jeszcze tłuszczu
  6. Do mokrego piasku dodać zapach – ilość kropli zależy od intensywności zapachu, który mamy i tego co nam się podoba; proponuję zacząć od 5 kropli na 100g porcję
  7. Dodać łyżkę suszonych kwiatów – róża i lawenda intensywnie pachną i łatwe są do pozyskania z natury

A teraz wersja super zdrowa, czyli min chemii max natury:

W szklanym słoiku połączyć cukier + olej (dowolny nierafinowany, który uznacie najlepszy dla skóry) + suszone płatki róży i/ lub lawendy. Odstawić na min. tydzień do tzw. przegryzienia się zapachu.

Gotowe!

Dekorację pozostawiam kreatywności dzieci 🙂